|| Ksiega ||

Zaznaczysz swoją obecność???



|| Ale to już było.... ||


|| Inne miejsca... ||
Brak linków
Oscarowo || 25. lutego 2012 || 17:49:00



Rozdanie Oscarów już jutro, więc zgodnie ze świecką tradycją czas na notkę z moimi typami. Zobaczymy, czy się sprawdzi, czy nie. Pomijam dokumenty i krótkie metraże, bo nic nie widziałam :)


NAJLEPSZY FILM
"Artysta"
"Spadkobiercy"
"Strasznie głośno, niesamowicie blisko"
"Służące"
"Hugo i jego wynalazek"
"O północy w Paryżu"
"Moneyball"
"Drzewo życia"
"Czas wojny"

Tegoroczne filmy można podzielić na cztery kategorie: rodzina najważniejsza (Spadkobiercy, Strasznie głośno…, Drzewo życia), hołd dla niemego kina (Artysta, Hugo), magiczny Paryż (O północy w Paryżu, Hugo) oraz moja „ulubiona” kategoria: CHOLERNY PATOS (Strasznie głośno…, Służące, Drzewo życia oraz Czas wojny). Filmy z ostatniej kategorii wyrzuciłabym na zbity pysk i zastąpiłabym Szpiegiem, Dziewczyną z tatuażem, Rzezią i Melancholią, które naprawdę były rewelacyjne i ich brak jest wyraźnym dowodem na to, że członkowie Akademii się starzeją.
A co z pozostałą piątką? Moneyball mnie nie zachwyciło, ale to głównie dlatego, że nie lubię baseballu. Natomiast reszta jest świetna i słusznie nominowana. Oczywiście, wszystko wskazuje na to, że ostateczny pojedynek rozegra się pomiędzy Artystą a Spadkobiercami. Liczę na to, że wygra ten pierwszy – Artysta to coś nowego i z pewnością zapisze się w historii kina. Nie mówię, że Spadkobiercy na to szans nie mają, ale co to dużo ukrywać: film niemy > film obyczajowy – znając pokręcony tryb myślenia Akademii, oczywiście.

REŻYSERIA
Michel Hazanavicius - "Artysta"
Alexander Payne - "Spadkobiercy"
Martin Scorsese - "Hugo i jego wynalazek"
Woody Allen - "O północy w Paryżu"
Terrence Malick - "Drzewo życia"

Od paru lat jest tak, że w tej kategorii wygrywa reżyser wygranego filmu (oczywiście są wyjątki, vide Polański, który zdobył statuetkę za reżyserię, a Oscar dla najlepszego filmu trafił do Chicago), idąc za tym tokiem myślenia, wnioskuję, że statuetka trafi do Payne’a lub Hazanaviciusa.

AKTOR PIERWSZOPLANOWY
Demián Bichir - "Lepsze życie"
George Clooney - "Spadkobiercy"
Jean Dujardin - "Artysta"
Gary Oldman - "Szpieg"
Brad Pitt - "Moneyball"


Jak dla mnie, Gary Oldman miażdżył w Szpiegu. Niestety, nie ma szans, bo pojedynek rozegra się pomiędzy Clooneyem a Dujardinem. Ostatnio czytałam, że ten drugi nie dostatnie statuetki, gdyż plakat jego nowego filmu jest seksistowski o_O. Mam nadzieję, że akademicy nie będą się kierować wątpliwą moralnością i wybiorą właśnie Dujardina, który doskonale odtworzył manierę amantów z kina niemego.

AKTORKA PIERWSZOPLANOWA
Glenn Close - "Albert Nobbs"
Viola Davis - "Służące"
Rooney Mara - "Dziewczyna z tatuażem"
Meryl Streep - "Żelazna Dama"
Michelle Williams - "Mój tydzień z Marilyn"

I w tym przypadku uważam, że na nagrodę zasługuje nie-pewniak, czyli Rooney Mara. Nie ujmując nic Streep i Williams (największym faworytkom), ale Mara tworzyła Lisbeth praktycznie od zera (mogła obejrzeć szwedzką wersję, ale jej kreacja zdecydowanie odbiega i przewyższa Lisbeth Noomi Rapace), gdy one tymczasem po prostu kopiowały Margaret Thatcher i Marilyn Monroe. Oczywiście, kopiować też trzeba umieć, ale ja akurat wyżej cenię sobie inwencję twórczą.
No ale wróćmy do pojedynku Streep kontra Williams. Liczę, że zwycięsko wyjdzie z niego Meryl, która była według mnie ciut lepsza od Michelle.
A tak w ogóle to na statuetkę najbardziej zasługuje Kristen Dunst, która w ogóle nie jest nominowana. Wtf? – ja się pytam.

NAJLEPSZY AKTOR DRUGOPLANOWY
Kenneth Branagh - "Mój tydzień z Marilyn"
Jonah Hill - "Moneyball"
Nick Nolte - "Warrior"
Christopher Plummer - "Debiutanci"
Max von Sydow - "Strasznie głośno, niesamowicie blisko"

Z nominowanych panów największe wrażenie zrobił na mnie Jonah Hill, głównie dlatego, że kojarzyłam go z komediami, nie zawsze najwyższych lotów, a tu taka doskonała kreacja! Niestety, chłopak ma pecha, bo konkuruje z czterema naprawdę wielkimi nazwiskami. A nagrodę pewnie zgarnie Plummer, wcześniej nagrodzony Złotym Globem.

NAJLEPSZA AKTORKA DRUGOPLANOWA
Bérénice Bejo - "Artysta"
Jessica Chastain - "Służące"
Melissa McCarthy - "Druhny"
Janet McTeer - "Albert Nobbs"
Octavia Spencer - "Służące"

Zacznijmy od tego, że Melissa miała udaną rolę w Druhnach, ale żeby od razu nominacja? Na szczęście pozostałe panie zdecydowanie bardziej zasłużyły. I szczerze powiedziawszy, ciężko mi napisać, która jest najlepsza. Obstawiam Octavię, która zbiera wszystkie dostępne nagrody, wątpi ę by Akademia się wyłamała.

SCENARIUSZ ORYGINALNY
Michel Hazanavicius - "Artysta"
Annie Mumolo, Kristen Wiig - "Druhny"
J.C.Chandor - "Chciwość"
Woody Allen - "O północy w Paryżu"
Asghar Farhadi - "Rozstanie"

I podobnie jak wcześniej – DRUHNY? Za co? Chyba akademicy chcą nadrobić, bo Kac Vegas/Wpadki nie nominowali. A jak z pozostałymi filmami? Chciwość to solidny film, ale statuetkę nie zasługuje, O północy i Artysta są wyborne, ale jak dla mnie w tej kategorii miażdży Rozstanie. Niestety, z góry wiadomo, że film jest na przegranej pozycji, a nagrodę zgranie Artysta.

SCENARIUSZ ADAPTOWANY
Alexander Payne, Nat Faxon, Jim Rash - "Spadkobiercy"
John Logan - "Hugo i jego wynalazek"
George Clooney, Grant Heslov, Beau Willimon - "Idy marcowe"
Steven Zaillian, Aaron Sorkin, Stan Chervin - "Moneyball"
Bridget O'Connor, Peter Straughan - "Szpieg"

Tu tak samo jak we wcześniejszej kategorii – najbardziej zasługuje Szpieg, ale wygrają Spadobiercy.

FILM ANIMOWANY
"Kot w Paryżu"
"Chico i Rita"
"Kung Fu Panda 2"
"Kot w butach"
"Rango"

Nie widziałam Kota w Paryżu, więc go pomijam. Poza Kotem – Panda była słabiutka, drugi Kot czyli Kot w butach nie powalał, Chico i Rita uwodzą głównie śliczną animacją i fajną muzyką, gdyby rysunki zastąpić aktorami, tytuł przeszedłby bez echa. Zostaje więc Rango i mam nadzieję, że zwycięży, bo to naprawdę świetna bajka.

EFEKTY SPECJALNE
"Harry Potter i Insygnia Śmierci: część II"
"Hugo i jego wynalazek"
"Giganci ze stali"
"Geneza Planety Małp"
"Transformers 3"

Zdecydowanie, Geneza Planety Małp – czyste, cyfrowe cudo. Ale są też szanse dla Pottera – to ostatnia część i może Akademia będzie chciała jakoś to wynagrodzić.

ZDJĘCIA
Guillaume Schiffman - "Artysta"
Jeff Cronenweth - "Dziewczyna z tatuażem"
Robert Richardson - "Hugo i jego wynalazek"
Emmanuel Lubezki - "Drzewo życia"
Janusz Kamiński - "Czas wojny"

Z całym szacunkiem dla pana Kamińskiego – jego zdjęcia są piękne, ale kiczowate (szczególnie ognista łuna w ostatnich scenach). To samo z Drzewem życia. Pozostają więc trzy tytuły, każdy prezentował inny rodzaj zdjęć – mroczne (Dziewczyna), magiczne (Hugo) w starym, wysmakowanym stylu (Artysta). Najbardziej zasługuje Artysta – w pewnym momencie łapałam się na tym, że naprawdę sądziłam że to niemy film z lat 20.

MONTAŻ
"Artysta"
"Spadkobiercy"
"Dziewczyna z tatuażem"
"Hugo i jego wynalazek"
"Moneyball"

Hym, tu nie mam faworyta. Ale niech będzie Dziewczyna, też się jej coś należy.

SCENOGRAFIA
"Artysta"
"Harry Potter i Insygnia Śmierci część II"
"Hugo i jego wynalazek"
"O północy w Paryżu"
"Czas wojny"

Obstawiam, że pojedynek rozegra się pomiędzy Hugonem a Artystą. Liczę na wygraną pierwszego tytułu – Paryska stacja kolejowa to czyste piękno.

KOSTIUMY
"Anonimus"
"Artysta"
"Hugo i jego wynalazek"
"Jane Eyre"
"W.E."

Akademicy najbardziej lubią wystawne kiece, więc największą szansę ma Anonimus. Następna w kolejności jest Jane Eyre, a po niej Artysta i Hugon. Zwycięstwo filmu Madonny jest wątpliwe.

MONTAŻ DŹWIĘKU
"Drive"
"Dziewczyna z tatuażem"
"Hugo i jego wynalazek"
"Transformers 3"
"Czas wojny"

DŹWIĘK
"Dziewczyna z tatuażem"
"Hugo i jego wynalazek"
"Moneyball"
"Transformers 3"
"Czas wojny"

Najczęściej jest tak, że w tych dwóch kategoriach zwycięża ten sam tytuł (ale są wyjątki, oczywiście). Ja liczę na zwycięstwo Dziewczyny – im więcej statuetek zgarnie, tym większa szansa będzie na powstanie jej kontynuacji.

PIOSENKA
"Man or Muppet" - "Muppety"
"Real in Rio" - "Rio"

Ojojo, Jak zwykle Akademia daje czadu w tej kategorii, aż ręce opadają. Z tej dwójki obstawiam Muppety, coś im się za powrót należy!

FILM NIEANGLOJĘZYCZNY
"Rundskop" (Belgia)
"Hearat Shulayim" (Izrael)
"W ciemności" (Polska)
"Monsieur Lazhar" (Kanada)
"Rozstanie" (Iran)

Powinnam być patriotką i obstawiać nasze W ciemności, ale filmu nie widziałam, widziałam natomiast Rozstanie i mnie zachwyciło. Z tego prostego powodu jestem za tym filmem, a nie za dziełem pani Holland. Dodajmy jeszcze, że Rozstanie jest nominowane za najlepszy scenariusz, co jeszcze bardziej potwierdza jego zwycięstwo. Ale… w przypadku filmu zagranicznego, Akademia bardzo często nagradza filmy, które nie są faworytami. Czy i tak będzie w tym roku? Dowiemy się w niedzielną noc.

CHARAKTERYZACJA
"Albert Nobbs"
"Żelazna dama"
"Harry Potter i Insygnia Śmierci: część II"

Tu liczę na zwycięstwo Pottera.

MUZYKA
"Przygody Tintina"
"Artysta"
"Hugo i jego wynalazek"
"Szpieg"
"Czas wojny"

Choć Szpieg miał rewelacyjną muzykę, to zwycięży Artysta i będzie to statuetka w pełni zasłużona, w końcu muzyka jest integralną częścią filmu, bez niej film straciłby wiele swojego uroku.

To moje przypuszczenia. O ile komp mi nie nawali jak w zeszłym roku, w poniedziałek napiszę podsumowanie Oscarów, jak tylko się wyśpię.

Gosiak


Komentarze (2) ||




Czy to bajka, czy nie bajka, myślcie sobie, jak tam chcecie vol. 7 || 12. lutego 2012 || 18:04:00



W dzisiejszym FAPie powracam do wymieniania a nie informowania. Tym razem przestawię filmy i animacje, które często wykorzystywały bajkowe klimaty, choć nie były oparte na znanych nam tytułach baśni.

Księżniczka i chochliki

Pamięta ktoś? Jak byłam mała, oglądałam nagminnie. Niestety, dorosłam, obejrzałam jeszcze raz i z żalem odkryłam, że cała magia uleciała gdzieś. Animacja zrobiła się toporna i niezbyt ładna, fabuła średniawa, jedynie piosenki dawały radę. No i kot księżniczki, on też na plus:).

Parnassus

Zdecydowanie, Terry Gilliam ma rozbuchaną wyobraźnię. Szkoda tylko, że często starcza mu pomysłów tylko do wizualnej strony, natomiast scenariusze kuleją. W tym przypadku duży wpływ na całość miała śmierć Heatha Ledgera, ale mimo to nierówność scenariusza bije po oczach. Całość można traktować jako ładną bajeczkę, nie wiem tylko czy dla dorosłych, czy też dzieci.

Ostatni jednorożec

No, akurat w tym przypadku animacja jest oparta na książce, ale nie mogłam się powstrzymać przed umieszczeniem tutaj tego tytułu, był jedną z moich ulubionych bajek z dzieciństwa. W przeciwieństwie do wspominanej wyżej Księżniczki i chochlików, czas nie odcisnął na niej aż tak wielkiego piętna. No, może animacja mogłaby być ładniejsza (przez cały seans miałam nieodparte wrażenie, że dla rysowników ważny jest tylko Jednorożec, reszta może wyglądać byle jak czyli nie za pięknie), ale muzyka jest prześliczna (te piosenki!), a historia jest przepiękna, choć zdecydowanie bardziej skierowana dla starszego widza.

Przygody małego Nemo w krainie snów

W żartach mogę stwierdzić, że to Incepcja dla dzieci. Oto mały Nemo przenosi się do tytułowej Krainy Snów, magicznego miejsca rządzącego przez dobrego króla. Niestety chłopiec popełnia błąd, który ma negatywny wpływ na całą krainę. Razem z przyjaciółmi wyrusza w niebezpieczną podróż by naprawić swoje czyny. A jak bajka prezentuje się po latach? Bardzo dobrze. Animacja jest prześliczna, fajny klimat, no i oczywiście ciekawa historia, gorąco polecam. Jak ktoś nie oglądał, może nadrobić dzięki serwisowi Youtube.

Miasto zaginionych dzieci

Jean-Pierre Jeunet kocha tworzyć plastycznie piękne filmy i to w nim lubię. Czego nie lubię? Jakiejś dziwnej maniery w jego filmach, przerysowania, wręcz komiksowości. O ile w Amelii mi to w ogóle nie przeszkadzało, to w kolejnych jego dziełach zaczęło mnie to bić po oczach. I właśnie ta maniera sprawiła, że podczas oglądania Miasta… zaczęłam się martwić, że zaraz puszczę pawia. Wolałabym, żeby tą historię opowiedziano w mroczniejszy sposób, w końcu miała duży potencjał. Zamiast tego dostaliśmy efektowny odstraszacz od filmów Jeuneta.

Fringe

Dwudziesty epizod 2 sezonu w ciekawy sposób odrywał się od wątku dwóch światów – Walter musi zaopiekować się siostrzenicą Olivii i decyduje się powiedzieć jej bajkę. Oczywiście, Walter to Walter, więc bajka nie może być normalną Śnieżką czy też Kopciuszkiem. Choć epek Brown Betty był wyraźnym odcinkiem – zapychaczem tuż przed wielkim finałem, podobał mi się – Olivia w kręconych włosach, Broyles rodem z Chinatown i śpiewająca Astrid, jestem na tak!

Opowieści na dobranoc

Kolejny bajkowy niewypał. Scenarzyści nie potrafili w pełni rozwinąć ciekawego pomysłu, więc brak pomysłów zastąpili moralizatorstwem, w końcu dzieci muszą się czegoś nauczyć!

Koralina i tajemnicze drzwi

Gdy dowiedziałam się, że Koralina, jednak z ciekawszych książek Neila Gaimana zostanie zekranizowana za pomocą kukiełek, niezbyt się ucieszyłam, marzył mi się mroczny film z aktorami, baśń ocierająca się o horror. Kolejne trailery też mnie nie przekonywały, wszystko wydawało mi się za cukierkowe. No ale postanowiłam dać Koralinie szansę i spodobało mi się. Co prawda książkę w niektórych miejscach ugrzecznili, ale można było przymknąć na to oko. Podobało mi się posunięcie, które mogliśmy zobaczyć także w Gnijącej Pannie Młodej – rzeczywistość jest szara i ponura, natomiast ten drugi świat bajkowy i kolorowy. Co jeszcze tu dodać – dubbing świetny, ale jak zwykle – tylko w oryginale.

Magia uczuć

Historia młodego mężczyzny i dziewczynki, którzy poznają się w szpitalu. On stara się wylizać z wypadku, ona ma złamaną rękę. Żeby zabawić dziewczynkę Roy opowiada jej baśń o przygodach Błękitnego Bandyty i jego towarzyszy. Stopniowo granice pomiędzy rzeczywistością a baśnią zaczynają się zacierać… Kilka razy pisałam, napiszę znowu - Tarsem Singh, reżyser filmu, kocha przerost formy nad treścią. Pod względem wizualnym jego filmy zapierają dech w piersiach, pod względem fabularnym – albo są miażdżąco słabe, albo mocno średnie. Magia uczuć należy do tej drugiej kategorii, może nie powala swoją głupotą, ale też nie bawi jak powinna. Obie historie – i ta rzeczywista, i ta baśniowa potraktowane są po łebkach, nie wywołują w widzu żadnych emocji. Ot, są i tyle. Na plus mogę zaliczyć duet Lee Pace - Catinca Untaru. Tego pierwszego wkrótce zobaczymy w ostatniej części Sagi Zmierzch, a potem zostanie ojcem Legolasa w Hobbicie. Co do Catinci, to mam nadzieję, że gdzieś ją jeszcze zobaczymy, szkoda zmarnować taki talent.

Niekończąca się opowieść

Z trylogii Niekończącej się opowieści tylko 1 część zachowała klimat wspanialej książki i była jej w miarę wierna. Niestety, druga część była już strasznie męcząca, a trzecia była już tak durna, że nie chcę o niej pamiętać.

Zaklęta w sokoła

Baśń dla starszych, nie dlatego, że są w niej jakieś straszne drastyczne sceny czy też erotyka, po prostu fabuła dziecko będzie nudzić, wiem z własnego doświadczenia. Film może głowy nie urywa, ale jednocześnie nie zabija głupotą. I do tego Rutger Hauer w roli rycerza, ach! A, dodam jeszcze, że Zaklęta w sokoła ma dość śmieszną ścieżkę dźwiękową, jakby ukradzioną z innego filmu. Sami posłuchajcie… (Podczas słuchania wyobraźcie sobie rycerza pędzącego na koniu przez stepy akermańskie – efekty jest zabójczy!)

Zaczarowana

Do Zaczarowanej podchodziłam jak do jeża, długo nie mogłam się zmusić do obejrzenia tego filmu. W końcu zmieniłam zdanie po wysokich ocenach na Rottentomatoes i Esensji. Obejrzałam i dodałam film do moich ulubionych. Zaczarowana jest uroczo bezpretensjonalna i pomysłowa, trudno się przy niej nie uśmiechnąć. Jakiś czas temu była mowa o drugiej części filmu, ale wieści znikły tak szybko jak się pojawiły. Może to i lepiej?

Kobieta w błękitnej wodzie

Ile złego o tym filmie mówili! Złote maliny się posypały! A ja wam powiem – mi się podobało. Może dlatego, że wcześniej oglądałam Nieustraszonych Braci Grimm i w porównaniu do nich Kobieta naprawdę miała bajkowy klimat. Całość może nie powalała na łopatki, ale seans na pewno nie bolał.

Kraina traw

Eeee… no jak opisać Krainę traw? Chyba najlepiej ograniczyć się do jednego słowa – psychodela. Ten film naprawdę jest dziwny i cholernie niepokojący, w pokraczny sposób miesza z sobą baśń z turpizmem. Można się czepiać, ale ciężko zapomnieć.

Labirynt fauna

Chyba jeden z moich ulubionych filmów w baśniowym klimacie, a także jeden z ulubionych filmów w ogóle. Pięknie pokazuje jak ważą role w życiu dziecka pełnią baśnie i wyobraźnia, szkoda tylko, że zostają one zestawione z wojenną rzeczywistością, co skończy się dla bohaterki tragicznie. Plus przerażający Pale Man, on powinien dostać własny film. Baśniowy horror, oczywiście :)

Labirynt

Nie oszukujmy się – bez Davida Bowiego, ten film nie byłby wart zapamiętania. Całość jest kiczowata i infantylna, ale w tym przypadku zarzuty wydają mi się plusami. No i ta muzyka, no Bowie… czy ja już o nim wspominałam? Tak, tak, Bowie świetny, a poza nim jeszcze jest Bowie… (I tak w nieskończoność.)

Na dziś tyle, bajkowy cykl powinien się skończyć właśnie tutaj, ale go polubiłam, więc jeszcze wróci z informacjami o bajkowych nowościach lub recenzjach lub czymś innym związanym z bajkami.

Gosiak


Komentarze (2) ||




Czy to bajka, czy nie bajka, myślcie sobie, jak tam chcecie vol. 6 || 26. stycznia 2012 || 19:21:00



Czas podsumowań się zakończył, powracamy do bajek! Dzisiejsza notka znowu będzie mieć charakter czysto informacyjny, ale bardziej treściwy od vola 5 :). A zaczniemy od pierwszego zwiastuna Jack the Giant Killer (wspomnianego w trzeciej części cyklu), który w Polsce pojawi się pod tytułem Jack pogromca olbrzymów.

Po obejrzeniu przejdźmy do mniej radosnych wiadomości – premierą Jacka przeniesiono z 15 czerwca 2012 na 13 marca 2013, oj bolesny poślizg! Miejmy nadzieję, że opłaci się nasze czekanie. 

Jeden z tegorocznych filmów o Śnieżce czyli Mirror Mirror, doczekał się dwóch plakatów…

 
A poza plakatami polski dystrybutor nadał filmowi nowy tytuł – Królewna Śnieżka. Pomysłowo prawda? Zdjęcia z filmu znajdziecie tu, a trailer tutaj. Właśnie przed chwilą zauważyłam, że reżyserem filmu jest Tarsem Singh, mający na swym koncie gniota Immortals, po którym pojechałam w podsumowaniu filmów 2011 roku. Moje obawy względem Śnieżki zaczęły wzrastać…
 
Na dziś tyle. Do napisania!

Gosiak

Komentarze (0) ||




Serialowe podsumowania – rok 2011 (vol. 24) || 25. stycznia 2012 || 15:52:00



Filmowe podsumowanie roku już za nami, czas na seriale. Zaczynamy!


Trawka sezon 7


To już oficjalne – Trawka się stoczyła. Ten sezon był naprawdę ciężki do przełknięcia, wygląda na to, że scenarzyści wzięli sobie za punkt honoru by z głównych bohaterów zrobić kompletnych idiotów, z największym naciskiem na Nancy i Silasa. Na szczęście Andy’ego oszczędzono i razem z Dougiem (on zawsze był idiotą, nie da się go bardziej ogłupić :P) ratował serial. No ale dwie ciekawe postacie zostające wciąż gdzieś w tle nie są w stanie podnieść poziomu serii. A najsmutniejsze jest to, że 8 sezon został zapowiedziany, a ja już nie liczę na wzrost poziomu.


Gotowe na wszystko sezon 7/8


Druga połowa 7 sezonu zdesperowanych kur domowych była tak odpychająca, że musiałam sobie zrobić przerwę i dokończyłam ją dopiero po finale. Twórcy najwyraźniej dostrzegli, że poziom spadł na łeb, na szyję i podjęli decyzję – ósmy sezon będzie ostatnim. No dobra, ostatni sezon, mogę się poświęcić i obejrzę. I tu spotkała mnie miła niespodzianka – to da się oglądać! Nie jest to oczywiście to samo, co w pierwszych trzech latach, ale jest naprawdę dobrze. Oczywiście są też pewne drażniące elementy (jeżu, Carlos nie zabił gościa z premedytacją! Po co to całe ukrywanie się? -_-‘), ale na to przymykam oko, tyle już głupot widziałam w wykonaniu desperatek, że uodporniłam się na kolejne.


Breaking Bad sezon 4


O rany, co to był za sezon! Co to były za emocje! BB w przeciwieństwie do innych seriali z sezonu na sezon podnosi poziom i aż nie mogę się doczekać co się stanie w piątej, niestety ostatniej, serii. Coś czuję, że Walt źle skończy, ale czy będzie mi z tego powodu przykro? Chyba nie, w czwartej serii częściej się irytowałam jego postawą niż mu współczułam. Jeśli zginie, zginie z własnej winy.


Gra o tron sezon 1


Prawdziwa fantastyczna uczta. Każdemu autorowi życzę takiej ekranizacji, jak ta – scenarzystom udało się zachować wszystkie najważniejsze sceny, dodając kilka od siebie z całkowitym poszanowaniem oryginału. No ale co się dziwić, skoro nad całością czuwał sam Martin. Niecierpliwie czekam na drugi sezon i trzymam kciuki za szybkie przedłużenie serialu, bo powtórki z Carnivale nie zniosę.


American Horror Story sezon 1


Przyznaję, AHS zaczęłam oglądać zachęcona rewelacyjną kampanią reklamową i zafascynowana postacią Rubber Mana*. To co zobaczyłam w pilocie, przerosło moje oczekiwania – takiego cudownego miksu Lśnienia i filmów Lyncha nigdy nie wdziałam. Jak się szybko okazało, kolejne epizody równie chętnie nawiązują do horrorowej klasyki – tu gdzieś mignie Psychoza, tam znowu Omen, a w kącie czai się Fatalne Zauroczenie. Oczywiście, AHS nie jest tylko bezczelną kalką z znanych filmów, ma do zaoferowania widzowi wciągającą historię i doskonale napisanych (Tate! Constance!) bohaterów. Wielu ludzi narzeka na ostatni odcinek, że za słodki. Jak dla mnie Afterbirth był idealnym epilogiem dla sezonu (finał natomiast dostaliśmy w Birth) i czy był taki słodki? Tylko powierzchownie, gdy człowiek przyjrzy się losom bohaterów, uświadomi sobie, że nie chciałby się znaleźć w ich położeniu. Czekam na drugi sezon i liczę na kolejne niepokojące sny po obejrzeniu odcinka.


Skins sezon 5


Skins powróciło z nową, trzecią już, generacją. Nowi bohaterowie byli może mniej barwni od tych z przerysowanej do granic możliwości drugiej generacji, ale przez to zdobyli moją sympatię – byli bardziej ludzcy, bardziej rzeczywiści. Oczywiście, do pierwszej generacji im daleko, ale istnieją duże szanse, że dogonią ją w 6 sezonie, który zapowiada się wspaniale.


Being Human sezon 3


Trzeci sezon BH był rewelacyjny – takich emocji już dawno nie widziałam. Napięcie rosło z odcinka na odcinek, aż do mocnego i wzruszającego finału. Jestem ciekawa jak serial sobie poradzi bez głównego bohatera, ale skoro Misfits dało radę, to i tu mam dobre myśli. A skoro o Misfits mowa…


Misfits sezon 3


Gdy po zakończeniu drugiej serii net obiegła wieść, że Robert Sheehan opuszcza Misfits, fani wieścili tytułowi szybki koniec. Tymczasem sezon 3 był wyśmienity – następca Nathana, Rudy, był świetny, dotąd pomijani Kelly i Curtis rozwinęli skrzydła, a odcinki pozbyły się schematu „pojawia się kolejna postać z mocami, miesza ile się da, Curtis cofa czas i wszystko jest cacy”. W sezonie czwartym zobaczymy tylko trójkę głównych bohaterów. Czy pojawi się ktoś nowy, zobaczymy z czasem.


House sezon 7/8


Odcinki 7 sezonu Housa w 2011 były ciekawsze od pierwszej połowy sezonu wyświetlanej w 2010. Warto wspomnieć powrót Trzynastki, leczenie kanibala czy rozstanie Hausa i Cuddy. Niestety, wszystko to popsuł finał, a raczej jego ostatnie minuty. Aż człowiek zaczyna się zastanawiać jak taki geniusz jak nasz doktorek mógł zrobić coś idiotycznego? Jedyna możliwa odpowiedź na to pytanie brzmi – bo tak się scenarzystom ubzdurało. No cóż, fakt dokonany, już nic nie zmienimy. A co dalej? House w więzieniu – już ciekawiej, niestety tylko przez jeden epizod, potem powrót na stare śmieci z dwiema nowymi paniami do pomocy. Niestety, Park i Adams niczym mnie nie zachwyciły, coraz bardziej tęsknie za Trzynastką, a jeszcze bardziej tęsknię za ostatecznym finałem serialu. Czy doczekamy się go w 2012? W tej kwestii jestem mało optymistyczna.


Mentalista sezon 3/4


Trzeci sezon Mentalisty był dla mnie całościowo średni, ratowało go tylko rewelacyjne zakończenie – finał był doskonały i byłam bardzo ciekawa jaki będzie mieć wpływ na dalszy rozwój fabuły. Niestety, w 4 sezonie okazało się, że zabity przez Patricka mężczyzna nie był Red Johnem, a sam mentalista umknął przed wymiarem sprawiedliwości w naprawdę mało wiarygodny sposób. No dobra, gdy irytacja minęła, przyjrzałam się dalszym odcinkom i uznałam, że nie jest tak źle. Scenarzystom udało się uciec od schematyczności odcinków z wcześniejszych sezonów, ale nie obyło się też bez wpadek – w siódmym odcinku zostaje potwierdzone, że Red John żyje i… nic, w następnym odcinku mamy normalną sprawę, a w widzu się gotuje. W drugiej połowie czwartego sezonu żądam więcej Red Johna! I najlepiej niech okażę się, że jest nim ten pan :).


Zakazane imperium sezon 2


Ach, jak lubię takie seriale, co docinek to lepiej, co odcinek człowiek bardziej się wciąga, co odcinek chce się oglądać Zakazane imperium bez końca, wciąż i wciąż. Akcja w porównaniu do pierwszego sezonu się zagęściła, bohaterowie często pokazywali się do całkowicie innej strony, a finał wbijał w ziemię. I wszystko wspaniale, tylko czemu zabito Jimmiego? Bez niego serial dużo straci.


Supernatural sezon 6/7


Druga połowa szóstego sezonu wreszcie zaczęła łapać wiatr w żagle – poznaliśmy zbiegłą z Czyśćca Eve, ale wkrótce okazało się, że to nie ona będzie głównym przeciwnikiem braci Wu, a ich sprzymierzeniec Castiel. Jego poczynania zostały wyjaśnione w epizodzie „The Man Who Would Be King” – jedynym z lepszych w całym serialu, ostatnia scena poruszała do głębi. Finał był sprawny, a Cass mianujący się bogiem mocno rył beret i aż człowiek nie mógł się doczekać co się stanie dalej. Po wakacjach Supernatural powróciło z dobrym odcinkiem początkowym, niestety gdy tylko Castiel został rozpuszczony , cała akcja się zawaliła. Z lewiatanów marni przeciwnicy, zero charyzmy, zero jakiegokolwiek pomysłu na ich postacie, to już niektóre jednoodcinkowe potwory były od nich ciekawsze! Liczę na to, że w drugiej połowie sezonu bracia rozwiną skrzydła, tym bardziej że powrót Cassa został zapowiedziany. Czekam na ciebie, aniołku! :D


Glee sezon 2/3


W pierwszej połowie 2011 Glee prezentowało nierówny poziom, mieliśmy odcinki genialne (Blame It on the Alcohol), jak i te słabsze (A Night of Neglect). Finał był w porządku, ale bez szału. Po wakacjach chór powrócił i od razu dostrzegło się zmiany – scenarzyści postanowili pogłębić psychologicznie naszych bohaterów, z różnym skutkiem, ale już plus za chęci. Natomiast wykonanie piosenek wciąż jest rewelacyjne, nawet jeśli to taka słabizna jak Friday, brrr!


The Playboy Club sezon 1


Ale ja miałam oczekiwania wobec tego serialu! Trailer mnie uwiódł totalnie i byłam gotowa na dobrą rozrywkę. Tymczasem dostałam dość średniawy serial… choć ciężko Playboya nazwać serialem, bo został ściągnięty w trybie ekspresowym. Może gdyby ludzie z NBC byli bardziej wyrozumiali i dali się rozkręcić serii, nabrałaby ona więcej kolorów. Zamiast tego dostaliśmy trzy średniawe odcinki z słabo zarysowaną fabułą i sztampowymi bohaterami. A miało być tak pięknie…


Downton Abbey sezon 2


No co ja się będę rozpisywać – ten serial jest perfekcyjny w każdej sekundzie każdego epizodu. Czysta perła, którą mogę oglądać na okrągło. Jestem ciekawa co Julian Fellowes wymyśli w trzecim sezonie, do którego tak daleko… :(


True blood sezon 4


Najnowszy sezon Czystej Krwi był zdecydowanie lepszy od trzeciego (choć brak Russella Edgingtona był bardzo bolesny), bardzo podobał mi się przeskok w czasie, dzięki temu formuła się odświeżyła, a postacie rozwinęły się często w ciekawym kierunku. Najbardziej spodobały mi się metamorfozy Jasona i Billa, szczególnie ten drugi błyszczał, status króla wyraźnie mu służy. Co na minus? Wątek Sookie-Eric, o ile na początku pozbawiony pamięci Eric był słodki, to szybko się opatrzył i zaczął budzić irytację. A jego wszystkie urocze rozmowy z Sookie były tak słodkie, że mogłyby z łatwością wykończyć niejednego diabetyka. Na szczęście, wszystko wskazuje na to, że w piątym sezonie takiej słodyczy już nie zobaczymy.


Dexter sezon 6


Ten sezon Dextera zapowiadał się wybornie – morderstwa na tle religijnym, tego jeszcze nie było! Niestety, całość wyszła strasznie nierówna, były świetne wątki (czterech jeźdźców apokalipsy, brat Sam, powrót Briana), jak i wątki, które mogły być świetne ale rozwinięto je w dziwny sposób – miłość Debry do brata, asystent Masuki czy rozdwojenie jaźni Travisa. Najgorsze jednak było to, że w pewnym momencie odcinki nie wzbudzały w widzu żadnych emocji, no może poza irytacją z powodu coraz większych dziur logicznych, scenarzystom polecam zapoznanie się z Breaking Bad, tam wszystko ma ręce i nogi. Na koniec oświadczam, że mimo moich jęków, to nie jest najgorszy sezon Dextera. Jest też wciąż nadzieja, że serial się odrodzi tak jak po trzecim sezonie – w końcu Debra poznała prawdę (a raczej – część prawdy) o swoim bracie, co daje scenarzystom naprawdę szerokie pole do popisu. Liczę, że nas nie zawiodą.


Współczesna rodzina sezon 2/3


Przyznaję, większość odcinków drugiego sezonu Współczesnej Rodziny oglądałam z rosnącą irytacją. Nie mogłam uwierzyć, że tak zabawny serial stał się taki nijaki i wtórny. Oczywiście, zdarzały się wyjątki takie jak Caught in the Act czy Slow Down Your Neighbors, ale tonęły w morzu nudy. Twórcy chyba usłyszeli jęki zawiedzionych fanów i przez wakacje podwinęli rękawy i zaczęli pisać scenariusze trzeciego sezonu, które śmiało dorównują tym z pierwszej serii. Znowu jest zabawnie i inteligentnie z sympatycznym puszczaniem oczka do widza (pamiętacie psa-lokaja?:D), ale i tak najważniejszym elementem całego serialu jest Phil. Jego postać początkowo mnie denerwowała, teraz nie wyobrażam sobie odcinka bez niej! To naprawdę wstyd, że Ty Burrell został pominięty podczas Złotych Globów, mam nadzieję że otrze łzy rozczarowania kolejną statuetką Emmy.


Pan Am sezon 1


Kolejny serial obok króliczków Playboya, za który wzięłam się by zapełnić wakat za nieobecnym w tym roku Mad Menem. Pierwszy odcinek mnie oczarował – o ile w hicie AMC lata 60 zostały obdarte z całego blichtru, tu zrobiono wręcz przeciwnie i świat jest tak cudownie glamour, że nic, tylko siedzieć i podziwiać. Niestety po smakowitym pilocie zaczynało być gorzej, głównie boli fakt, że poza wciągającym wątkiem Kate wszystkie są takie nudne i mdłe. Podobnie jest z bohaterami – tylko Kate, Ted i Brigdet są ciekawymi postaciami, reszta albo nudzi albo irytuje. Amerykańscy widzowie najwyraźniej mają podobne odczucia jak ja, gdyż oglądalność Pan Am z odcinka na odcinek spada. Wszystko wskazuje na to, że piękne stewardessy w błękitnych uniformach nie powrócą na jesień. Płakać nie będę, w końcu w marcu powraca Mad Men.


Camelot sezon 1


Gdy tylko dowiedziałam się, że stacja STARZ mająca na swym koncie mojego ulubionego Spartakusa, bierze się za historię króla Artura, aż przyklasnęłam ze szczęścia. Liczyłam na przeniesienie intryg z Rzymu do średniowiecza i… i się przeliczyłam. Odcinek pilotażowy był okropnie sztampowy, ale jakoś mi to nie przeszkadzało, końcu Spartakus swoim początkiem nie powalał. Jakże się myliłam! Z perspektywy czasu widzę, że ten odcinek był najlepszy z wszystkich, bo było w nim najmniej głupich scen. Aż tak źle? Owszem, nie wiem jak to możliwe, ale każda postać w tym serialu zachowywała się jakby jej poziom inteligencji dorównywał IQ Forresta Gumpa. Jakby tego było mało, dobór aktorów też nie był najlepszy - Jamie Campbell Bower czyli serialowy Artur miał charyzmę doniczki, Joseph Fiennes dobijał mnie swoją teatralną manierą i zamiast wyglądać tajemniczo, wyglądał jak idiota, a matka Artura, czyli królowa Igrena (w wykonaniu Claire Forlani) była wyraźnie uzależniona od botoksu. Skąd botoks w średniowieczu? Ja wolę nie wiedzieć. No dobra, poznęcałam się, czas przejść do plusów, nie jest ich dużo, ale są. Po pierwsze - Eva Green jak Morgana ładnie sobie poradziła i równie ładnie wyglądała. Po drugie – muzyka była przepiękna, szczególnie utwór z intra zachwycał. Po trzecie – spodobał mi się sposób w jaki przedstawiono Panią z Jeziora, można powiedzieć, że z Merlina dobry pijarowiec. Po czwarte, i ostatnie – zakończenie ósmego odcinka było naprawdę udane. Na resztę spuszczam smętną zasłonę milczenia i cieszę się, że Camelot zakończył się na pierwszym sezonie i więcej nie wróci.


The Walking Dead sezon 2


Już się przyzwyczaiłam, że po każdym kolejnym epizodzie Żywych Trupów, fani drą koty na serialu. Że nudno, że mało zombie, że coś tam coś tam. Ja tam serial lubię, lubię jak bohaterowie dużo gadają, jak się rozwijają i jak zombiaki są do nich tylko dodatkiem. Dlatego jestem zadowolona z drugiego sezonu Walking Dead i z niecierpliwością czekam na jego powrót serii w lutym.


Fringe sezon 3/4


No dziwna sprawa z Fringe jest. Gdy ja za serialem nie przepadam, oglądają go miliony, gdy zaczynam go kochać, widownia spada i dalsze losy bohaterów stoją pod znakiem zapytania. Od kilku ostatnich miesięcy gorączkowo ściskam kciuki by Fox dało serii ostatnią szansę i przedłużyło na piąty, finałowy sezon. Jak się nie uda, przenoszę się do alternatywnego świata i tam rozkoszuję się Fringem, który jest wielkim hitem i kosi wszelkie dostępne nagrody.


New Girl sezon 1


Bardzo sympatyczny debiut. Historia szalonej Jess mieszkającej z trzema facetami jest urocza i zabawna. Na dzień dzisiejszy na pewno daleko jej do kultowych Przyjaciół, ale liczę na to, że może wkrótce sytuacja się zmieni. A jeśli serial nie zasłuży na miano kultowego, to Douchebag Jar na pewno :).


The Killing sezon 1


Bardzo mroczny thriller spod znaku AMC. Także bardzo wciągający, praktycznie każdy odcinek kończy się cliffhangerem, po którym chcemy oglądać dalej i dalej. W drugim sezonie dowiem się kto zabił Rosie Larsen. Czekam niecierpliwie.


Once Upon a Time sezon 1


Postacie z bajek uwięzione w naszym świecie… brzmi absurdalnie, prawda? Dla mnie przynajmniej brzmiało, gdy po raz pierwszy przeczytałam o OUaT. Sądziłam, że to raczej nie moja bajka, tym bardziej, że główną rolę miała grać Jennifer Morrison, za którą nie przepadam. Jednak po tylu pochlebnych opiniach dotyczących pilota postanowiłam dać serialowi szansę i dałam się porwać. Uwielbiam bajkowe mieszanki i właśnie to dostałam – każdy kolejny epizod to znana nam bajka opowiedziana w odmienny sposób. Do tego styl serialu jest taki… lostowy. Nigdy się nie spodziewałam, że moich ukochanych rozbitków zastąpią bajki i robią to naprawdę dobrze. Czekam na kolejny odcinek!


Grey's Anatomy sezon 7/8


Tutaj nawet nie zamierzam się specjalnie rozpisywać. Chirurdzy pomimo tylu sezonu trzymają pewny poziom i choć może już tak nie zachwycają, to jednocześnie nie męczą specjalnie widza. Właśnie dzięki temu widownia wciąż jest mocna i istnieje szansa, że pewnego dnia seria przebije ilością sezonów przebije Ostry Dyżur.


To tyle. Opuściłam kilka tytułów, ale już naprawdę nie mam siły:). Proszę o wybaczenie!


Gosiak


*po poznaniu tożsamości RM ciężko mi używać jego wcześniejszej ksywki czyli „Pan w kondomie”


Komentarze (1) ||




Filmowe podsumowanie roku 2011 (czyli Filmowe Naj vol.9) || 14. stycznia 2012 || 19:37:00



I po raz kolejny na blogu pojawi się roczne podsumowanie filmów, które mogliśmy oglądać w kinach w tym roku. Po raz kolejny podzielę je na trzy grupy – najlepsze, najgorsze i największe rozczarowania. Aha – ostrzegam, że jestem tylko człowiekiem i nie widziałam wszystkich filmów jakie pojawiły się na ekranach w tym roku, więc proszę nie mieć do mnie żalu, że nie ma tego lub tamtego filmu, bo pewnie go nie widziałam. Albo stwierdziłam, że nie zasługuje na pojawienie się w tej liście. Kolejność pojawiania się filmów jest zupełnie przypadkowa.


Najlepsze filmy– były najlepsze w roku 2011. Nie zawsze były idealne, ale jednak miały to „coś” co wybijało ją z tłumu innych.


Melancholia


Poruszający obraz końca świata. Surowy, a jednocześnie kipiący od ukrytych emocji. Plus rewelacyjna obsada z wspaniałą Kirsten Dunst na czele. Jeśli Akademia Filmowa nie nominuje jej do Oscara, to zwątpię. Nie wiem w co, ale zwątpię.


Sala Samobójców


No nie jest to idealny film, bo ma parę zbędnych scen, bez których historia byłaby zdecydowanie spójniejsza, ale nawet z nimi ogląda się wyśmienicie. Dodajmy do tego rewelacyjną grę aktorską Jakuba Gierszała i Agaty Kuleszy, doskonałą ścieżkę dźwiękową, mocne zakończenie i, co najważniejsze, to „coś” co sprawia, że Salę ogląda się jak film zagraniczny a nie polski. A to już wiele. Z niecierpliwością oczekuję kolejnego filmu Jana Komasy.


127 godzin


Danny Boyle znowu to zrobił! Jego najnowszy film to fascynujący hołd dla życia. Dostajemy soczyste zdjęcia, doskonale dobraną muzykę, popisową rolę Franco i scenariusz, który wyciska z historii uwięzionego alpinisty wszystko co najlepsze.


Czarny Łabędź


Najlepszy film Darrena Aronofsky’ego. Mroczna historia baletnicy na skraju załamania nerwowego uwodzi mrocznymi zdjęciami, przeraża scenami rodem z filmów Davida Cronenberga i hipnotyzuje popisową rolą Natalie Portman.


Prawdziwe męstwo


Bracia Coen po raz kolejny pokazują klasę. Prawdziwe męstwo to niby szablonowy western, który zdobywa widza świetnymi dialogami i rewelacyjnym aktorstwem Jeffa Bridgesa (gdzie jest Oscar?) i młodziutkiej Hailee Steinfeld, której karierę warto obserwować, bo wygląda na to, że rośnie nam świetna aktorka.


Nie opuszczaj mnie


Historia młodych ludzi, którzy żyją tyko po to, by ich organy zostały oddane do przeszczepu. Podobny punkt wyjścia miała Wyspa z 2005, ale Nie opuszczaj mnie nie opiera się tylko na wybuchach i efektownych pościgach. Tutaj ważniejsze są uczucia głównych bohaterów, próbujących żyć pomimo wiszącego nad nimi mrocznego przeznaczenia.


Somewhere. Między miejscami


Sofia Coppola po raz kolejny udowadnia, że pewne emocje lepiej wyrazić gestami i mimiką niż słowami. Somewhere w cichy i bezpretensjonalny sposób opowiada o więzi łączącej ojca i córkę. Doskonała rola Elle Fanning, jak tak dalej pójdzie, przyćmi swoją siostrę.


Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach


Już słyszę te okrzyki – „Piraci? Co oni tu robią?” – i do razu oświadczam – mi się kolejna odsłona przygód kapitana Jacka Sparrowa podobała. Mieliśmy szalone pościgi, efektowne lokacje, rewelacyjnego Johnny’ego Deppa i świetną scenę z syrenami. Jeśli kolejne części mają trzymać poziom, to dla mnie może być ich nawet 50!


Geneza planety małp


Bardzo zacny prequel, który doskonale rozdziela film na sceny akcji i sceny statyczne, dzięki czemu widz nie czuje znużenia ciągłą gadaniną bohaterów, ale też nie jest rozdrażniony nadmierną ilością bieganiny. Plus świetne efekty specjalne, będzie Oscar?


Kocha, lubi, szanuje


Słodko-gorzka historia o miłości z popisowym duetem Steve Carell- Ryan Gosling. Jak dla mnie, najlepsza komedia romantyczna w tym roku.


Drive


Niezwykle wyciszony film, który hipnotyzuje. Ścieżka dźwiękowa zachwyca, Ryan Gosling powala na łopatki, a całość zapada głęboko w pamięć dzięki swej prostocie.


Skóra, w której żyję


Najnowszy film Almodóvara budzi w widzach skrajne opinie – od zachwytu do zgorszenia, ale z pewnością nikogo nie pozostanie obojętnym i zachęci do długich dyskusji a także rozmyślań.


Harry Potter i Insygnia Śmierci: Część II


Wspaniałe zakończenie sagi o Harrym Potterze. Mamy akcję, akcję i jeszcze raz akcję, mrok i szczyptę wzruszeń. Szkoda, że to już koniec.


O północy w Paryżu


Woody Allen powraca do formy. Jego najnowszy film nawiązuje tematyką do Purpurowej Róży z Kairu, jednak pomimo równie gorzkiej końcowej konkluzji jest zdecydowanie zabawniejszy. Więcej takich filmów, panie Allen!


Kolejny rok


Najnowszy film Mike’a Leigha jest opowieścią o życiu do bólu prawdziwą. Na ekranie nie zobaczymy efektownych wybuchów czy pościgów, a mimo to widz nie potrafi oderwać wzroku od ekranu. Plus rewelacyjne role Jima Broadbenta i Lesley Manville.


Jane Eyre


Doskonała adaptacja książki Charlotte Brontë, z której scenarzysta wyciągnął wszystko co najlepsze, a słabsze wątki ograniczył do minimum lub pominął całkowicie. Owacje na stojąco dla Mii Wasikowskiej i Michaela Fassbendera – dawno nie widziałam takiej chemii pomiędzy bohaterami, brawo! (Wstaje i klaszcze.)


Contagion - epidemia strachu


W przeciwieństwie do Epidemii z 1995 roku, Contagion nie popada w przesadny patos, zamiast tego jest surowym, dokumentalnym wręcz, przedstawieniem historii śmiertelnego wirusa. Co ciekawe, w tym przypadku wolałabym w obsadzie zobaczyć mniej znanych aktorów – ach, jaki wtedy byłby niepokój po zakończeniu seansu!


Szpieg


W obsadzie sami doskonali aktorzy, ścieżka dźwiękowa rewelacyjna, zdjęcia i scenografia także. Ale i tak pierwsze skrzypce w Szpiegu gra historia – wielowątkowa, inteligentna i diabelnie wciągająca. Wstyd, że Szpieg został całkowicie pominięty w tegorocznych nominacjach do Złotych Globów. Liczę na oscarową rehabilitację!


X-Men: Pierwsza klasa


Matthew Vaughn ma w swoim reżyserskim dorobku tylko cztery filmy, a wszystkie są w moich ulubionych. Jego X-meni nawiązują klimatem do pierwszych Bondów, pożyczając co nieco od trylogii o Jasonie Bournie. Oczywiście z poszanowaniem dla pierwotnej sagi o mutantach… no, z lekkimi wyjątkami, ale to może zostanie naprostowane w sequelu, który już został zapowiedziany.

Do szpiku kości


Mroczna, niepokojąca i do bólu realistyczna historia daje pole do popisu wspaniałej Jennifer Lawrence, która jest jedną ze zdolniejszych aktorek młodego pokolenia. Czekam na jej występ w Igrzyskach Śmierci.


Rango


Psychodeliczna i cholernie zabawna bajka dla dorosłych (nie wiem jak z dziećmi, ale coś mi się zdaję, że mogą się wystraszyć niektórych postaci) z rewelacyjnym dubbingiem, koniecznie oglądać w oryginale!


Naznaczony


Naznaczony to ukłon w stronę klasycznych horrorów z Duchem na czele. Klimat jest ciężki i okropnie niepokojący, a scena z tańczącym dzieckiem powinna przejść do historii horroru.


Rozczarowania roku – miały szansę na bycie idealnymi, ale coś nie wyszło, a szkoda…


Oczy Julii


Pomysł dobry, ale całość tonie w irytujących dziurach logicznych i dłużyznach. Do tego zakończenie jest łatwe do przewidzenia. Jak na film produkowany przez Guillermo Del Toro - bardzo, ale to bardzo słabo.


Sucker Punch


Ten film mógłby być arcydziełem, w końcu pomysł jest świetny. Tylko Sydner zdecydowanie za dużo chciał pokazać i wyszedł mu bełkot. Jak dla mnie batalistyczne sceny są zbędne, zamiast nich powinny być piosenki – tak jak ta śpiewana przez Blue i panią Gorski w rozszerzonej wersji filmu. Wtedy byłoby arcydzieło :).


Poznasz przystojnego bruneta


Dwa filmy Allena w tym roku, jeden bardzo dobry, drugi rozczarowujący. Całość wyglądała tak, jakby reżyser miał parę nie do końca zarysowanych pomysłów, wrzucił je do jednego filmu, zapomniał o domknięciu ich i uznał, że widzowie tego nie dostrzegą. I w taki sposób dostaliśmy allenowski bełkot.


Miłość i inne używki


Historia związku uwodzicielskiego przedstawiciela farmaceutycznego i chorej na Parkinsona kobiety. Szkoda, że twórcy postanowili potraktować chorobę głównej bohaterki po macoszemu, skoro drzemał w tym duży potencjał. Zamiast tego dostaliśmy kolejną banalną historię o miłości kończącą się happy endem (a jakże!).


Super 8


Początkowe sceny są świetne, J.J. Abrams wspaniale nawiązuje do klasycznych filmów Spielberga. Niestety, gdy następuje akt 2 czyli wątek wyzwolonego kosmity, wszystko zaczyna się sypać. A szkoda, bo potencjał był.


Green Hornet 3D


Niby śmieszny, ale nie do końca. Michel Gondry miał pomysły, ale nie rozwinął ich w pełni i wyszło pół na pół – raz śmiesznie, raz banalnie.


Druhny


Po obejrzeniu tego filmu uznałam, że kumpelskie komedie powinny być tylko z mężczyznami w rolach głównych, bo świńskie żarty w kobiecym wykonaniu wyglądają żenująco, a nie śmiesznie.


Hanna


Do połowy – świetny. Szczególnie dzięki rolom Saoirse Ronan i Erica Bany oraz znakomitej muzyce stworzonej przez Chemical Brothers. Potem rozpoczyna się bieganina i widz zaczyna się męczyć.


Kod nieśmiertelności


Pomysł na scenariusz świetny. Niestety całość razi dziurami logicznymi i zbyt cukierkowym zakończeniem, które psują całościowy odbiór.


Jestem Bogiem


O braniu narkotyków bez skutków ubocznych. Bajka, prawda? Trzeba natomiast pochwalić frapujący pomysł na tabletki zwiększające mądrość, też chcę takie!


Druga Ziemia


Melodramat z malutkim dodatkiem SF. No właśnie, malutkim. Pomysł odnalezienia alternatywnej wersji Ziemi był świetny (chyba pożyczony od Fringe, ale to temat na inną notkę), ale przez cały film został w tle, a na pierwszy plan wysunęła się sztampowa historia nieszczęśliwej bohaterki. W kategorii „wyciszone SF” w tym roku zwyciężyła Melancholia.


Kac Vegas w Bangkoku


Druga część przygód wilczej watahy jest kopią części pierwszej, tak wierną, że aż denerwującą. No, jedyna znaczna różnica to poziom obsceniczności, który wzrósł. Granice dobrego smaku można naginać i wtedy jest zabawnie, ale tutaj granice zostały podeptane i przekroczone w bezczelny sposób. Mam nadzieję, że w trzeciej części będzie lepiej.


Wyścig z czasem


Pomysł na świat, w którym czas zastąpił pieniądze był rewelacyjny. Niestety, scenarzyści nie wiedzieli jak to rozwinąć i zdecydowali się na powtórkę Bonnie i Clyde’a. Zmarnowany potencjał.


Woda dla słoni


Przesłodzona historia miłosna, która nie budzi w widzu zbyt wielkich emocji. Najwyżej irytację, bo cyrk został w nim przedstawiony w kiczowaty sposób i człowiek z miejsca zaczyna tęsknić za Carnivale, ech…


Strefa X


Nierówny film. Niektóre sceny są świetne, inne natomiast nużą. Plus słabe efekty specjalne, ale to akurat wina małego budżetu. Następnym filmem reżysera będzie Godzilla, zobaczymy co stworzy za dużą sumę.


Drzewo życia


Malick miał ambicje, by zrobić film o wszystkim, a w ostatecznym rozrachunku dostaliśmy taki bałagan klisz, że wyszło całkowicie o niczym. Pretensjonalność bije z ekranu i z minuty na minutę zażenowanie widza rośnie. Co na plus? Muzyka, zdjęcia i świetne role Brada Pitta i Jessici Chastain. Szkoda, że Sean Penn miał tak mało scen i nie mógł w pełni rozwinąć swoich aktorskich skrzydeł.


Łowca trolli


Z jednej strony mamy ciekawy pomysł i przepiękne zdjęcia tajemniczej Norwegii, które dodają klimatu. Niestety, scenariusz jest rozwinięty w rozczarowujący sposób, dużo głupich scen, które w zamierzeniu miałby być śmieszne, a były żenujące. Plus trolle wyglądające jak muppety… Na 2014 zaplanowana jest wersja USA, a ja zaczynam się bać…

Najgorsze filmy 2010 roku – były słabe i tyle :D


Skyline


Jak dla mnie, jeden z mocniejszych pretendentów do Złotej Maliny. Dość ciekawy pomysł inwazji kosmitów na Ziemię został efektownie zdewastowany przez przerażająco głupi scenariusz. Aż strach pomyśleć co się będzie działo w drugiej części, która już jest w planach.


Saga "Zmierzch": Przed świtem. Część 1


Tradycja musi być, poprzednie części historii wielkiej miłości Edzia i Belli były w zestawieniu najgorszych filmów, najnowsza odsłona też musi tu trafić. Oczywiście dodaję, że zasłużenie, bo poza w miarę dobrze nakręconą sceną porodu, reszta jest słaba i przeraźliwie nudna. Dobrze, że w przyszłym roku Zmierzch się kończy.


Conan Barbarzyńca 3D


Biegają, siekają, coś tam gadają i znowu siekają, a potem… siekają! I mimo, że wciąż coś się na ekranie dzieje, to wszystko jest tak nużące, że widz po seansie czuje się tak jak po przebudzeniu z bardzo męczącego snu.


Transformers 3


Odrobinę lepiej niż w poprzedniej części, ale wciąż słabo. Z obsady wykopano Megan Fox i zastąpiono ją Rosie Huntington-Whiteley, która może nie powala grą aktorską, ale zdecydowanie wygląda sympatyczniej od Mikaeli. Można to więc uznać za plus, ale reszta słabiutko. Znowu rozpierducha i brak sensu, miejmy nadzieję, że to już koniec i kosmiczne roboty nie powrócą na ekrany kin.


Green Lantern


Żywy dowód na to, że niektóre komiksy o super-bohaterach nie powinny zostać ekranizowane. Kiczowaty pochód kosmicznych stworków i potworków żenuje przeraźliwie, tak samo jak efekty specjalne, na których ktoś wyraźnie oszczędzał. Najdziwniejsze jest to, że w tym gniocie zgodziło się zagrać tyle dobrych aktorów… chyba kasa za efekty specjalne poszła na ich wynagrodzenie.


Immortals. Bogowie i herosi 3D


Podczas oglądania filmu miałam nieodparte wrażenie, że cała ta historia jest tylko pretekstem, by pokazać widowiskowe kostiumy i udane zdjęcia. Aktorzy chyba czuli to samo, bo wszyscy grali tak, jakby znaleźli się w Immortals za karę.


To wszystko. Wkrótce pojawi się także i serialowe podsumowanie. Trochę tego do opisania jest, dlatego proszę o cierpliwość.
Gosiak


Komentarze (0) ||




Trailerowo vol.2 || 21. grudnia 2011 || 20:48:00



Jedno słowo – HOBBIT!... To tyle, dziękuję:)

Gosiak


Komentarze (0) ||




Serialowe naj vol.5 || 19. grudnia 2011 || 22:25:00



Serialowy rok prawie za nami (na mnie czeka tylko finał American Horror Story i świąteczny epek Downton Abbey), dlatego czas zacząć podsumowania. Na pierwszy ogień pójdą postacie z seriali, całościowe podsumowanie seriali roku 2011 pojawi się dopiero w styczniu, bo ich trochę jest* :D
Jak zwykle uprzedzam, że to moja osobista opinia oparta na tytułach które oglądam. I uwaga! Będą spoilery! Czytasz na własną odpowiedzialność! Wszystkie notowania mają przypadkową kolejność, czasami trudno mi było wybrać szczególne postacie, a co dopiero wybierać kto jest lepszy a kto lepsiejszy.


Zaczynamy miło, bo od…piątki najbardziej fascynujących bohaterów w 2011 roku. Nie zawsze budzili moją (waszą?) sympatię, ale mieli w sobie tą iskrę, dzięki której byli wyjątkowi.


1. Tate Langdon - American Horror Story


Fascynujący młody chłopak o stu twarzach. Na początku ciężko jednoznacznie określić kim jest – wrażliwym chłopakiem? Bezdusznym mordercą? A może jeszcze czymś innym? Bo za każdym razem gdy widz już jest pewien, że poznał prawdziwe „ja” Tate’a, ten zaskakuje go czymś nowym. Brawa dla odtwórcy roli Langdona, Evana Petersa, który jest jak kameleon i potrafi odegrać sto twarzy swojego bohatera.


2. Gus Fring - Breaking Bad


Na pierwszy rzut oka – zwyczajny urzędas, zupełnie nieszkodliwy. Pamiętajmy jednak, że pozory mylą i to dotyczy również Gusa. W czwartym sezonie Breaking Bad poznajemy bliżej pana Fringa, dowiadujemy się o jego początkach w narkotykowym świecie, odkrywamy, że potrafi być bezwzględny i okrutny, a także, że nie boi się balansować na granicy śmierci… która dopada go w bardzo spektakularny sposób. Szkoda, że pan Fring już nie powróci w ostatnim sezonie Breaking Bad!


3. Pan Gold/Rumpelstiltskin - Once Upon a Time


Z jednej strony Rumpelstiltskin – karykaturalny, przerysowany i jednocześnie bardzo niebezpieczny diablik ze świata baśni. Z drugiej strony pan Gold – tajemniczy właściciel sklepu z antykami, który wydaje się wiedzieć zdecydowanie więcej niż powinien i choć wydaje się nieszkodliwy, podejrzewam, że jest równie nieobliczalny jak jego bajkowy odpowiednik. W przyszłym roku doczekamy się epizodu z historią Rumpelstiltskina, nie mogę się doczekać!


4. Jimmy Darmody - Boardwalk Empire


Jimmy to zdecydowanie postać tragiczna – by bronić honoru matki (która do najświętszych nie należy) przeciwstawia się Nucky’emu, choć wie, że szanse na zwycięstwo z nim nie są za duże i jednocześnie stara się być dobrym ojcem oraz mężem doskonale zdając sobie sprawę, że żona go nie kocha. Jimmy przez cały drugi sezon twardo podąża wybraną przez siebie ścieżką i choć ma świadomość, że może się to dla niego skończyć śmiercią, nie zamierza się zatrzymać. Być może dlatego, że jak sam powiedział, umarł w okopach podczas wojny.


5. Petyr Baelish „Littlefinger“ – Gra o tron


No dobra, przyznaję się, Littlefinger jest moją ulubioną postacią z książki i dlatego też wylądował i tutaj :D. W pierwszym sezonie nie miał za dużo scen, ale na szczęście, z czasem się to zmieni. Na dzień dzisiejszy możemy rozkoszować się tekstem – „I did warn you not to trust me”.

Było miło, teraz będzie mniej, bo proszę państwa, oto najbardziej irytujące serialowe postacie roku 2011!


1. Shane Walsh - Walking Dead


Denerwujący gość, tym bardziej, że według komiksowego odpowiednika już dawno gryzie ziemię. Niestety, w serialu scenarzyści go oszczędzili i każą mu wyczyniać coraz to bardziej egoistyczne, głupie i okrutne rzeczy. Trzymam kciuki za jego szybki zgon.


2. Hayden McClaine - American Horror Story


Początkowo wydawała się normalna, jednak szybko okazało się, że jest wierną kopią Glenn Close z Fatalnego Zauroczenia. Rozdarta, zaborcza, nieobliczalna, niebezpieczna i… cholernie irytująca. Ach, jaka szkoda, że w jej przypadku dom nie zrobił wyjątku i zamiast więzić jej ducha przez wieczność, pozwolił jej odejść do nieba, piekła, czyśćca czy innego miejsca z daleka od rodziny Harmonów.


3. Nancy Botwin – Trawka


Z sezonu na sezon główna bohaterka Trawki jest coraz bardziej drażni widzów. Najbardziej denerwujący jest w niej zapewnienie, że diluje by utrzymać rodzinę, a tak naprawdę myśli tylko o sobie i najbliższych często ma w nosie.


4. Wszystkie postacie z Camelotu


Zacznijmy od tego, że cały ten serial był wielką pomyłką (co na szczęście zaowocowało kasacją po pierwszym sezonie), który dobija widza strasznym scenariuszem i równie okropnymi postaciami. Kto w tej ferajnie jest najgorszy – Merlin, Artir, Morgana, Ginwera a może ktoś inny? Dla mnie wszyscy są siebie równi. Do natychmiastowego zapomnienia.


5. Lewiatany – Supernatural


Denerwują mnie okropnie bo pomimo swej wielkiej potęgi są jednocześnie okropnie bezbarwne i nijakie. Jak dla mnie najsłabszy przeciwnik/przeciwnicy braci Winchester.

 

Oczywiście seriale nie były by sobą, gdyby nie doszło do nich do efektownego i dramatycznego zgonu. Oto dziesiątka (dużo zgonów, więc i liczba większa :D) postaci, których śmierć najbardziej wstrząsnęła widzem.


1. Violet Harmon - American Horror Stor


Zgon o tyle ciekawy, że dowiadujemy się o nim po fakcie. Oczywiście domyślni widzowie (w tym ja:P) mogli dostrzec wskazówki zaserwowane przez scenarzystów potwierdzające śmierć dziewczyny. Tych mniej domyślnych/spostrzegawczych czekała poruszająca scena odkrycia Violet prawdy o sobie.


2. Jimmy Darmody - Boardwalk Empire


Jimmy powraca w kolejnym podsumowaniu. Jego śmierć okropnie mną wstrząsnęła, bo był moją ulubioną postacią (jak widać w rozpisce najciekawszych postaci) i do końca miałam nadzieję, że Nucky go oszczędzi. Tak się jednak nie stało, ale trzeba przyznać, że Jimmy odszedł z klasą – spokojny i gotowy na śmierć, zupełne przeciwieństwo pociągającego za spust Nucky’ego.


3. Gus Fring - Breaking Bad


I kolejna postać z wcześniejszej listy. Gus miał śmierć nieco groteskową, ale jednocześnie doskonale ukazującą jego prawdziwą, dwoistą, naturę. Jak dla mnie, bomba!


4. Eddard Stark – Gra o tron


Kolejny zgon do bogatej kolekcji Seana Beana :D. A tak na serio to brawa dla ludzi z HBO za odważne posunięcie – nie dość, że nie bali się powtórzyć książkowej egzekucji to jeszcze całą promocję pierwszego sezonu oparli na właśnie na Nedzie. Szok fanów nieznających pierwowzoru nie do opisana.


5. Mitchell - Being Human


Mitchell od samego początku serialu był postacią rozdartą pomiędzy dwoma światami – ludzkim i wampirzym. I choć z całej siły chciał dobrze, jego starania wciąż obracały się przeciw niemu. Można więc śmiało powiedzieć, że śmierć z ręki najlepszego przyjaciela była najlepszym co go mogło spotkać. Mimo to ciężko było nie uronić łzy.


6. Castiel – Supernatural

Mianowanie się bogiem źle się skończyło dla Castiela – jego naczynie zostało przejęte przez lewiatany, a chwilę potem rozpuściło się i jeno płaszcz po nim pozostał. Czy wróci? Trzymajmy kciuki, w końcu to Supernatural, tam takie powroty są na porządku dziennym.


7. Sophia Peletier - Walking Dead


Ponad połowa 2 sezonu Walking Dead była poświęcona jej poszukiwaniom. Rick liczył na jej odnalezienie i w końcu mu się to udało… ale podejrzewam, że nikt nie sądził, że dziewczynka znajdzie się w takim stanie.


8. Szeryf Graham - Once Upon a Time


Okrutne zagranie ze strony scenarzystów – stopniowo budowali napięcie miedzy Emmą a Grahamem, by ostatecznie… go zabić. Miejmy nadzieję, że szeryf powróci w bajkowym świecie jako Łowca. Tak na otarcie łez.


9. Alisha – Misfits


Jej śmierć została zapowiedziana już w 2 sezonie, ale mimo to scena z poderżnięciem jej gardła była szokująca i smutna, bo razem z postacią Alishy zniknie także Simon. Ciężko sobie wyobrazić sobie czwarty sezon bez tej dwójki, ale skoro Misfits trzymało poziom bez Nathana, może i tym razem się uda?


10. Rosie Larsen - The Killing


Kolejny zgon po fakcie. Rosie umieściłam w dziesiątce głównie dlatego, że jej śmierć rozpoczęła niezwykle wciągające śledztwo, które mogliśmy oglądać w pierwszym sezonie The Killing. A kto zabił Rosie Larsen? Dowiemy się na początku drugiej serii.

I na sam koniec trzy najciekawsze nowe postacie. Dlaczego tak mało? Cóż, tylko ta trójka wydała mi się wystarczająco ciekawa.


1. Rudy – Misfits


Wielu irytuje, mnie zachwycił, z zachowania podobny do Nathana ale jednocześnie nie jest tak denerwujący jak on. Dodajmy do tego genialną mimikę Josepha Gilguna i ciekawą moc i dostajemy Rudy’ego. Brawa dla tego pana!


2. Rory Flanagan – Glee


Uroczy Irlandczyk obdarzony ciepłym głosem, który w użyciu potrafi wzruszyć samego Kurta. Mam nadzieję, że Rory zagości w serialu najdłużej jak się da, bo drzemie w nim olbrzymi potencjał.


3. Ben Faulkner – Gotowe na wszystko


Ósmy sezon Gotowych na wszystko jest najlepszym sezonem od czasu czwartego. Wreszcie dostaliśmy emocje i tajemnicę na poziomie, a także nowego, ciekawego bohatera. Ben jest sympatyczną i fascynująca postacią, wydaje mi się, że scenarzyści nie odkryli wszystkich jego tajemnic i jeszcze nas zaskoczy.

Na dziś tyle. Miłej nocki życzę ja,


Gorzata


*a poza tym są święta i czas się polenić :P
 


Komentarze (2) ||




Czy to bajka, czy nie bajka, myślcie sobie, jak tam chcecie vol. 5 || 07. grudnia 2011 || 18:43:00



Dziś będzie w trybie expressowym – zaprezentuję oficjalne zdjęcie z nowej wersji baśni o Jasiu i Małgosi - Hansel and Gretel: Witch Hunters. O filmie wspomniałam już w pierwszej części bajkowego cyklu. Zainteresowanych odsyłam do linka. A oto jak prezentują się dorośli Jaś i Małgosia…
 

Gosiak


Komentarze (0) ||




Trailerowo vol.1 || 07. grudnia 2011 || 18:39:00



I zaczynamy nowy cykl na blogu! Jak już pisałam w FAPie vol. 100 będzie tu miejsce zarówno na nowe, jak i stare trailery, te ciekawsze i te gorsze. Wniosek - każdy znajdzie coś dla siebie :). A dzisiejszym trailerem, który chcę zaprezentować, jest pierwszy oficjalny zwiastun Igrzysk Śmierci*. Jest to jeden z nielicznych zwiastunów, który mogę oglądać wciąż i wciąż i nie czuję nudy. Oczywiście, piszę to z punku widzenia zwolennika książkowego cyklu** - jestem jeszcze bardziej przekonana do obsady niż byłam przed obejrzeniem trailera (z wyjątkiem Gale’a, nie potrafię się do gościa przekonać!). Poza rewelacyjnie prezentującą się ekipą, mamy doskonale budowane napięcie i podczas końcowego odliczania za każdym razem mam ciary na plecach. Brawa też za ograniczenie scen z igrzysk do minimum – mam nadzieję, że następne zwiastuny będą równie oszczędne i nie pokażą wszystkiego, psując znacznie odbiór filmu. Na sam koniec pochwalę rewelacyjną muzykę (nie mogę znaleźć jej twórcy, więc najprawdopodobniej to fragment ścieżki dźwiękowej) i dźwięk pojawiający się pod koniec… czyżby to kosogłos?
No, koniec rozpiski, zapraszam do oglądania!

Gosiak 

 
* teaser można zobaczyć w 92 odsłonie FAPu
** a jak tak dalej pójdzie to i fana, hehe


Komentarze (0) ||




Filmowo ambitne przedsięwzięcie… vol. 100 || 02. grudnia 2011 || 22:25:00



I nadszedł ten czas. Oto 100 część FAPu a zarazem zakończenie cyklu. Zastąpi go podobny, ale mniej ograniczony, będzie przedstawiać nowe trailery jak i te stare, które zapadają w pamięć. A zwać się będzie Trailerowo i wkrótce pojawi się na łamach blogu KMWP. A na otarcie łez spójrzmy jakie filmy FAP przedstawił nam podczas 99 odsłon*


FAP 1 – Nazwijmy go Pilotem, nie ma przewodniego tematu. Filmy zaprezentowane – Bękarty wojny, Ostatni władca wiatru
FAP 2 – fantastyczne filmy – Nostalgia Anioła, Ponyo, Alicja w Krainie Czarów, Parnassus
FAP 3 - postapokaliptyczna wizja świata – 9, 2012, Księga ocalenia, Droga
FAP 4 – kosmici – Avatar, Dystrykt 9, Czwarty stopień
FAP 5 - straszne Japońskie filmy, które nie zawsze są horrorami - Tokyo Gore Police, Samurai Princess, Machine Girl, Robogeisha
FAP 6 – wampiry – Księżyc w nowiu, Asystent wampira, Daybreakers, Stake Land
FAP 7 – filmy z Leonardo DiCaprio – Incepcja, Wyspa skazańców
FAP 8 - trailery, teasery i promosy do seriali telewizyjnych – Dynastia Tudorów, House, House vs Lie to me, Fringe, Lost, Dexter, True blood
FAP 9 - miłość na pierwszym planie – Zaklęci w czasie, Księżniczka i żaba, Słyszeliście o Morganach?, New York, I Love You
FAP 10 - kontynuacje horrorów – Piła VI, Zejście 2, [Rec] 2
FAP 11 – filmy dla dużych i małych - Klopsiki i inne zjawiska pogodowe, Fantastyczny Pan Lis, Odlot
FAP 12 - zombie w natarciu - I Sell the Dead, Carriers, Zombieland
FAP 13 – komedie – Człowiek, który gapił się na kozy, Extract, The Invention of Lying
FAP 14 – musicale – Fame, Nine
FAP 15 – oby straszne horrory – The Box, Grace, Paranormal Activity
FAP 16 – o ludziach, co żyli naprawdę - Me and Orson Welles, Amelia Earhart, Bright Star
FAP 17 – na sportowo - Damned United, Blind Side, Sugar
FAP 18 – filmy z Mattem Damonem – Intrygant, Green Zone, Invictus
FAP 19 – nowe wersje starych horrorów – Koszmar z ulicy Wiązów, Wilkołak, Wilkołak
FAP 20 – filmy akcji – Drużyna A, Pozdrowienia z Paryża, Knight & Day
FAP 21 – filmy z Amandą Seyfried – Chloe, Letters To Juliet (extra – Dear John)
FAP 22 - I ty możesz zostać superbohaterem! – Defendor, Kick Ass (extra – Watchmen Strażnicy)
FAP 23 – piach, mężni (i przystojni) herosi, piękne dziewoje i potężni przeciwnicy (vel filmy z Gemmą Arterton) – Starcie tytanów, Książę Persji
FAP 24 - filmy opowiadające o mrocznych, odległych czasach - Solomon Kane, Polowanie na czarownice, Centurion
FAP 25 - Nie ma jak rodzina! - Our Family Wedding, Death at a Funeral
FAP 26 – ekranizacje komiksów – Iron Man 2, The Losers
FAP 27 – nieszczęścia chodzą parami – Pan i pani Kiler, Dziewczyna z ekstraklasy, Nocna randka
FAP 28 – kontynuacje słynnych animacji – Shrek Forever, Toy story 3
FAP 29 – SF (vel filmy z Adrienem Brodym) – Istota, Predators
FAP 30 - mrocznie i romantycznie – Zaćmienie, Beastly
FAP 31 - kumpelska komedia - Dinner for Schmucks, Policja zastępcza, Duże dzieci
FAP 32 - z świata realnego do świata fantastycznego… albo na odwrót - Opowieści z Narnii: Podróż Wędrowca do Świtu, Smerfy
FAP 33 – filmy Zacka Snydera - Legendy sowiego królestwa: Strażnicy Ga'Hoole, Sucker Punch
FAP 34 - czarny charakter na pierwszym planie! - Jak ukraść Księżyc, Megamocny
FAP 35 - pieski duże i małe, a czasem też koty - Psy i koty: Odwet Kitty, Marmaduke
FAP 36 – filmy z Carey Mulligan - Wall Street: Pieniądz nie śpi, Never Let Me Go
FAP 37 - Disney i jego nowe produkcje - Tron: Dziedzictwo, Zaplątani
FAP 38 – klaustrofobicznie – Buried, Devil
FAP 39 - zwierzątka z lasu - Zakochany wilczek 3D, Yogi Bear
FAP 40 - wyrwać ukochaną osobę z więzienia – Conviction, The Next Three Days
FAP 41 – filmy z Millą Jovovich - Resident Evil: Afterlife, Stone
FAP 42 – potwory – Altitude, Monsters
FAP 43 – filmy z Zachem Galifianakisem - Zanim odejdą wody, Operation: Endgame, It's Kind of a Funny Story
FAP 44 – filmy z Helen Mirren - The Debt, Love Ranch, Red
FAP 45 - fałszywe trailery z Grindhousa, które przemieniły się w filmy – Maczeta, Hobo with a Shotgun
FAP 46 - Guillermo Del Toro producentem - Don't Be Afraid of the Dark, Los Ojos de Julia
FAP 47 - ciężko być nastolatkiem - Łatwa dziewczyna, Scott Pilgrim kontra świat, My Soul To Take
FAP 48 - filmy udające dokument - Paranormal Activity 2, Trolljegeren, I'm Still Here
FAP 49 - kosmici na Ziemi – Skyline, I Am Number Four
FAP 50 – podsumowanie 49 FAPów :)
FAP 51 - filmy z Emily Blunt - Wild Target, Podróże Guliwera 3D, The Adjustment Bureau
FAP 52 - ekstremalne filmy - 127 godzin, Way Back, Wrecked
FAP 53 - filmy z Johnnym Deppem - Turysta, Rango
FAP 54 - filmy z udziałem gwiazdek Sagi Zmierzch - Welcome to the Rileys, Hereafter, Burlesque, Skateland, Chain Letter
FAP 55 - filmy z Russellem Brandem - Idol z piekła rodem, The Tempest
FAP 56 - filmy z Diane Kruger - Unknown, Inhale 
FAP 57 - człowiek człowiekowi wilkiem - The Collapsed, The Divide 
FAP 58 - związki bez zobowiązań - Friends with Benefits, No Strings Attached
FAP 59 - filmy z Sally Hawkins - Made in Dagenham, Jane Eyre
FAP 60 - westerny - Red Hill, The Warrior's Way, Prawdziwe męstwo
FAP 61 - zieloni superbohaterowie - Green Lantern, Green Hornet 3D
FAP 62 - komedie made in Poland - Jak się pozbyć cellulitu, Och, Karol 2
FAP 63 - filmy z Vincentem Casselem - Czarny Łabędź, Notre jour viendra
FAP 64 - bajki dla widzów dorosłych - Your Highness, Red Riding Hood
FAP 65 - filmy z  Keirą Knightley - London Boulevard, Last Night
FAP 66 - filmy z Ryanem Goslingem - Blue Valentine, All Good Things
FAP 67 - boks - Fighter, Real Steel
FAP 68 - wspomnienia starego dziada - Woda dla słoni, Tree of Life
FAP 69 - utrata dziecka - Między światami, Other Woman
FAP 70 - filmy z Jakem Gyllenhaalem - Miłość i inne używki, Kod nieśmiertelności
FAP 71 - dziennikarze w roli głównej - Vanishing on 7th Street, There Be Dragons
FAP 72 - filmy z Ewanem McGregorem - Amatorzy, Perfect Sense
FAP 73 - niebezpieczny cyfrowy świat - Sala samobójców, Inny świat
FAP 74 - nowe projekty twórców filmów z serii Piła - Insidious, 11-11-11 
FAP 75 - bardzo wojownicze zwierzątka - Kot w butach, Kung fu Panda 2
FAP 76 - wieczory kawalerskie i panieńskie - Druhny, Kac Vegas 2
FAP 77 - bohaterowie Marvela - Thor 3D, Captain America: Pierwsze Starcie
FAP 78 - filmy z Jamesem McAvoyem - Gnomeo i Julia, X-Men: Pierwsza klasa
FAP 79 - filmy trochę historyczne - Anonymous, Three Musketeers
FAP 80 - dzieci - Super 8, Hesher
FAP 81 - ambitne i wyciszone filmy SF - Melancholia, Another Earth
FAP 82 - (pseudo) dokumenty o duchach - Grave Encounters, Atrocious
FAP 83 - filmy z Emmą Stone - Crazy, Stupid, Love, The Help
FAP 84 - Dziki Zachód, inny niż znamy - Kowboje i obcy, Ksiądz 3D
FAP 85 - kontynuacje popularnych serii filmowych - Transformers 3D, Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach, Harry Potter i Insygnia Śmierci: część II
FAP 86 - filmy z Mickeyem Rourke - Passion Play, Immortals
FAP 87 - filmy z Jessem Eisenbergem - Przemytnik, 30 Minutes Or Less
FAP 88 - horrory kostiumowe - Derriere les murs, The Woman in Black
FAP 89 - filmy z Judem Law - Sherlock Holmes: Gra cieni, 3D Hugo i jego wynalazek, Contagion
FAP 90 - filmy z Leą Michele - New Year's Eve, Glee: The 3D Concert Movie
FAP 91 - filmy z Justinem Timberlakem - Zła kobieta, In time
FAP 92 - ekranizacje słynnych sag książkowych - Saga "Zmierzch": Przed świtem - Część 1, Igrzyska śmierci
FAP 93 - filmy Stevena Spielberga - War Horse, Przygody Tintina
FAP 94 - filmy z siostrami Mara - Ten Year, Dziewczyna z tatuażem
FAP 95 - nastolatki i ich kamery - Project X, Chronicle
FAP 96 - Królewna Śnieżka - Mirror Mirror, Królewna Śnieżka i Łowca 
FAP 97 - filmy z Scarlett Johansson - Kupiliśmy Zoo, Avengers 3D
FAP 98 - filmy z gwiazdami Harrego Pottera - Into the White, My week with Marilyn, Mroczny ryczerz powstaje
FAP 99 - filmy z Taylorem Kitschem - John Carter, Battleship: Bitwa o Ziemię
FAP 100 - podsumowanie poprzednich FAPów i zakończenie cyklu

  
No to koniec. Żegnamy FAP, papa! :D


Gosiak


*no dobra, 98 :)


Komentarze (0) ||




Filmowo ambitne przedsięwzięcie… vol. 99 || 02. grudnia 2011 || 22:15:00



Wieczorem, 2 grudnia, tworzę kolejny FAP! A o czym dzisiaj? Miało być o nowych projektach SF, ale już było, na szczęście oba tytuły mają poza gatunkiem tego samego aktora w obsadzie i problem się rozwiązał. Dzisiejszą gwiazdą FAPu będzie Taylor Kitsch.


John Carter


John Carter (Taylor Kitsch) to młody weteran wojny secesyjnej, który w niejasnych okolicznościach trafia na obcą planetę. Tam zostaje uwikłany w wielki konflikt między tubylcami i rozpoczyna walkę, od której zależy los Barsoom i jej mieszkańców… Czyli Avatar spotyka Diunę i Ostatniego Samuraja. Dla tego projektu Disney zrezygnował z Narnii. Czy słusznie? Trailery mi się nie podobają, może pełny metraż zaprezentuje się lepiej… ja tam jednak mam nadzieję, że Carter okaże się wielką klapą i skruszony Disney powróci do porzuconej Narnii.
 

Battleship: Bitwa o Ziemię


Ekranizacja gry w statki. Tak, dobrze czytacie GRY W STATKI. Aż strach pomyśleć, co nam jeszcze spece z Hollywood zaprezentują… ja liczę na bierki, choć kółko i krzyżyk lub pasjans, choć szachy też niczego sobie… (Małgorzata oddala się, dumając nad kolejnymi grami zasługującymi na ekranizacje. Aby się dowiedzieć o czym jest film, proszę obejrzeć trailer :D).


Gosiak  


Komentarze (0) ||




Filmowo ambitne przedsięwzięcie… vol. 98 || 01. grudnia 2011 || 22:23:00



W drugim dzisiaj FAPie przedstawię filmy, w których będziemy mogli ujrzeć aktorów znanych z serii Harry Potter. Enjoy! :)


Into the White

Bardzo ciekawie zapowiadający się dramat wojenny - akcja ma się rozgrywać w 1940 roku. W chacie na odludziu spotykają się ze sobą niemieccy i angielscy piloci, których samoloty rozbiły się na skutek podniebnych potyczek. Aby przetrwać mroźną norweską zimę, bohaterowie będą musieli połączyć siły.
 

My Week with Marilyn


Obraz jest historią Colina Clarka, który nawiązał burzliwy, lecz trwający zaledwie tydzień romans z Marilyn Monroe. Film zbiera na Rottentomatoes mieszane oceny, ale większość krytyków zgodnie chwali Michelle Williams wcielająca się w rolę Marilyn Monroe. Poza nią w filmie zobaczymy - Judi Dench, Kennetha Branagha, Emmę Watson oraz Eddiego Redmayne’a.


Mroczny Rycerz powstaje

Z dawna oczekiwana trzecia część nolanowskiej sagi o Batmanie. Czy przeskoczy Mrocznego Rycerza – niewiadomo. Wiadomo natomiast, że przeciwnikami Człowieka-Nietoperza będą Bane (Tom Hardy) i Kobieta-Kot (Anne Hathaway). Panie Nolan, trzymam kciuki!


Gosiak


Komentarze (0) ||




Filmowo ambitne przedsięwzięcie… vol. 97 || 01. grudnia 2011 || 22:19:00



Witam w grudniu! Ostatni miesiąc roku 2011 zaczynam kolejnym FAPem. A o czym dziś będzie? O Scarlett Johansson – jakiś czas temu było o niej głośno, teraz jej gwiazda nieco przygasła, czy nowe filmy z jej udziałem pozwolą jej odzyskać blask? Zobaczymy.


Kupiliśmy Zoo

Ekranizacja książki opartej na autentycznej historii. Benjamin, samotny ojciec, postanawia odmienić swoje życie i w tym celu… kupuje zoo. Podczas prób nadania upadłemu zwierzyńcowi nowej sławy spotyka miłość. W rolach głównych - Matt Damon i Scarlett Johansson.


Avengers 3D

Iron Man, Hulk, Thor, Kapitan Ameryka, Czarna Wdowa, Hawkeye i Nick Fury kontra Loki… Trzeba dodawać coś więcej? :)


Gosiak


Komentarze (1) ||




Czy to bajka, czy nie bajka, myślcie sobie, jak tam chcecie vol. 4 || 30. listopada 2011 || 17:17:00



Bajki powracają na KMWPowskiego bloga! Dziś przedstawię filmy (i nie tylko) będące mieszanką znanych baśni. A pierwszym tytułem, jaki przytoczę w ramach baśniowego mixu będzie…


Shrek


No bo jak tu od niego nie zacząć? W końcu cała Shrekowa saga kpiła z bajkowych schematów a jednocześnie czerpała z nich całymi garściami. Najlepiej sobie w tym radziła niezrównana pierwsza część (zasłużony Oscar), druga niestety za bardzo skupiła się na parodiowaniu filmowych klasyków, przez co poziom spadł, choć wciąż był wysoki. Gorzej było z trzecią częścią, która sięgnęła do mitu o królu Arturze i… i w ogóle go nie wykorzystała, a szkoda! Czwarta, ostatnia, część powraca do bajowych motywów i od razu lepiej się ją ogląda od poprzedniej części. Jednak do idealnego numeru jeden wciąż daleko… Pomimo zakończenia sagi, Shrekowe uniwersum wciąż się rozwija w wysoko ocenianym przez krytyków Kocie w Butach.


Wspaniały świat braci Grimm


Bardzo ciekawy film, który jest jednocześnie biografią braci Grimm* i ekranizacją trzech baśni stworzonych przez bajkopisarzy. Trzeba pochwalić twórców za to, że nie zdecydowali się po raz kolejny odtwarzać Śnieżki, Czerwonego Kaptura czy też Kopciuszka, a zdecydowali się na mniej znane baśnie, dzięki czemu ogląda się to bez znużenia. Dodam jeszcze, że pomimo zabawnych efektów specjalnych (w końcu film jest z 1962 roku) całość jest wyborna, polecam!


Nieustraszeni bracia Grimm


W 2005 roku Terry Gilliam zaprezentował światu swoją wersję przygód braci. I przepadł, bo choć starał się nadać filmowi magii, całość okazała się ciężkostrawna, a nie ulotna i bajkowa. Już boli fakt, że pomimo tak wielu bajek stworzonych przez braci, w filmie mamy tylko błahe nawiązania do nich. Tak się nie robi, panie Gilliam!


Supernatural


Także i bracia Winchester mieli przygodę z baśniami. W piątym epizodzie trzeciego sezonu natknęli się na pogrążoną w śpiączce dziewczynę (o wyglądzie Śnieżki), która została otruta przez swoją macochę. Duch Callie, bo tak się nasza Śnieżka nazwa, postanawia się zemścić, a inspiracją w zbrodniach będą baśnie braci Grimm. W tym epizodzie poza oczywistym nawiązaniem do Śnieżki, występują też nawiązania do Trzech Świnek, Kopciuszka, Jasia i Małgosi, Żabiego Króla i Czerwonego Kapturka.


Grimm


I kolejny serial. Najnowszy tytuł NBC to procedural wzbogacony o elementy baśniowe. Główny bohater, Nick, okazuje się być potomkiem braci Grimm i odkrywa, że baśnie stworzone przez jego przodków nie postały tylko dzięki ich bujnej wyobraźni… Serial zebrał mieszane recenzje, dodatkowo stacja zdecydowała się wyświetlać go w najgorszym dniu z wszystkich możliwych czyli w piątku. Mimo to tytuł sobie radzi i został przedłużony na pełen sezon.


Once Upon a Time


Także stacja ABC sięgnęła w tym sezonie po bajki, ale zdecydowała się na coś oryginalniejszego niż kolejny procedural. Tak więc postacie baśniowe zostają przeniesione do naszego okrutnego świata, tracą pamięć i szczęśliwe zakończenia. Tylko jedna osoba może im pomóc – Emma Swan, córka Śnieżki i Księcia. Serial został bardzo ciepło przyjęty przez hamerykańskich widzów i dobrze przez krytyków, został prawie natychmiast przedłużony na cały sezon. Czy będzie seria nr 2, niewiadomo. Zamiast dumania możemy natomiast zabawić się w poszukiwania nawiązań do Lostów, tak jak to robią spostrzegawczy fani na tej stronie**.


Na sam koniec zaprezentuję wam cudowne grafiki Jirki Väätäinena, który postanowił przedstawić nam disneyowskie ksieżniczki w ludzkiej postaci. Blog artysty znajdziecie tutaj. Warto zaglądać, bo bohaterki są wciąż aktualizowane :). A tymczasem przyjrzyjmy się dotychczas powstałym pięknościom…


Pocahontas


Tiana (Księżniczka i żaba)


Mulan


Kopciuszek


Królewna Śnieżka


Ariel (Mała syrenka)


Aurora (Śpiąca Królewna)


Roszpunka (Zaplątani)


Megara (Herkules)


Esmeralda (Dzwonnik z Notre Dame)


Jasmina (Alladyn)


Bella (Zmierz… znaczy się, Piękna i Bestia :D)


To tyle na ten odcinek, do następnych bajkowych klimatów!


Gosiak

*pobieżną i wygładzoną, ale biografią :)
**UPaT jest stworzony przez twórców Zagubionych – jakby kto nie wiedział :)

 


Komentarze (1) ||




Filmowo ambitne przedsięwzięcie… vol. 96 || 23. listopada 2011 || 19:09:00



W 96 już FAPie zaprezentuję wam Królewnę Śnieżkę w dwóch odsłonach – bajkowej i fantastycznej. Która lepsza? Przekonajcie się sami!


Mirror Mirror

Czyli bajkowa Śnieżka. Jest radośnie, kolorowo i kiczowato jak na bajkę przystało. Tylko dlaczego w całym trailerze dominuje Julia Roberts jako Zła Królowa? Ja rozumiem, że jest bardziej znana od Lily Collins, ale mimo to Śnieżka na zasługuje na więcej scen. Ogólnie trailer mnie nie zachwycił, na dzień dzisiejszy jestem na „nie”.


Królewna Śnieżka i Łowca

Śnieżka fantastyczna. I tu, podobnie w jak poprzednim trailerze montażysta w większym stopniu skupił się na Złej Królowej, granej przez Charlize Theron. Co ciekawe, wcale mi to nie przeszkadza, całość jest tak piękna i magiczna, że nie mogę przestać i oglądam trailer wciąż i wciąż. Mam nadzieję, że film będzie równie dobry.


Gosiak


PS. Zdjęcia z filmów możecie zobaczyć w jednej z moich wcześniejszych notek TUTAJ


Komentarze (0) ||




Filmowo ambitne przedsięwzięcie… vol. 95 || 05. listopada 2011 || 20:45:00



W drugim FAPie zapoznamy się z nastolatkami i ich kamerami :D


Project X

Todd Phillips, twórca Kac Vegas, prezentuje nam swoje najnowsze dzieło. A o czym będzie? Ciężko powiedzieć, bo całość w ścisłej tajemnicy jest trzymana, trailer też niewiele nam mówi. Na pewno będzie impreza, która przybiera nieoczekiwany obrót. Co dalej? Zobaczymy.


Chronicle

Trójka przyjaciół w tajemniczych okolicznościach zdobywa niezwykłe moce. Początkowo wykorzystują je do zabawy, ale z czasem w grupie powstaje konflikt, który może mieć bardzo groźne konsekwencje. Trailer jest świetny! Jestem bardzo zainteresowana tym projektem, mam nadzieję, że się nie zawiodę.


Gosiak


Komentarze (0) ||




Filmowo ambitne przedsięwzięcie… vol. 94 || 05. listopada 2011 || 20:39:00



FAP powraca w podwójnej odsłonie! Pierwszy odcinek poświęcę filmom z udziałem dwóch aktorskich sióstr… i nie, nie chodzi tutaj o Dakotę i Elle Fanning a o Rooney i Kate czyli siostry Mara.
 

Ten Year


Film skupi się na historii grupki przyjaciół ze szkolnej ławy, którzy decydują się spotkać 10 lat po ukończeniu szkoły. W obsadzie pojawią się między innymi: Rosario Dawson, Channing Tatum, Kate Mara, Anna Faris, Justin Long i Chris Pine. Niestety, w sieci mamy tylko clip z produkcji, oto i on:


Dziewczyna z tatuażem

Amerykańska wersja pierwszej części słynnej trylogii Stiega Larssona w reżyserii Davida Finchera. Brzmi dobrze? Będzie jeszcze lepiej – scenariusz napisał Steven Zaillian odpowiadający za Listę Schindlera i Gangi Nowego Jorku, muzykę stworzy Trent Reznor, a w rolach głównych zobaczymy Daniela Craiga, Stellana Skarsgårda, Robin Wright,a w rolę Lisbeth wcieli się Rooney Mara, która na zdjęciach promocyjnych i trailerach prezentuje się rewelacyjnie. Nie wierzę, że to może się nie udać! 


Gosiak


Komentarze (0) ||




Serialowe podsumowania vol. 23 || 27. października 2011 || 12:15:00



W 23 odsłonie SP zapraszam do przeczytania mojej opinii na temat najnowszych sezonów dwóch seriali o podobnych tematach, a całkowicie odmiennym rozwinięciu. Co to za tytuły? Proszę państwa, oto…


Trawka Sezon 7


Ach, ta Trawka! Od pewnego czasu wciąż daję jej szansę na poprawę, liczę na podniesienie się poziomu i zaczynam wierzyć, że scenarzyści wzięli się za przygody Botwinów i wracają do starego, dobrego stylu. Próżne nadzieje! Bo gdy już jestem pewna, że jest dobrze, poziom jak na złość znowu spada, co wprowadza widza w niesamowitą irytację. Ale od początku…


Gdy ostatni raz widzieliśmy Nancy Botwin, stała pod lotniskiem otoczona przez policję, poświęcając swoją wolność dla dobra swoich synów. Po finale zaczęła się debata „co dalej”? Czy Nancy 7 sezon spędzi w wiezieniu? Będzie próbowała z niego uciec? A może zostanie świadkiem koronnym? Jak się z czasem okazało, żadne z wymienionych – twórcy zdecydowali się na modny ostatnio krok czyli przeskok czasowy. I tak oto w pierwszej scenie dowiadujemy się, że Nancy opuszcza wiezienie. I jeśli ktoś myślał, że 3 lata za kratkami nauczyły ją czegoś, to się grubo myli – nasza dilerka zaczyna kombinować jak tylko szybko się wzbogacić. I tu tkwi jeden z większych minusów 7 sezonu Trawki – nie chce mi się wierzyć, by Nancy niczego nie zrozumiała przez te trzy lata i wraca do biznesu, który ją pogrążył. Scenarzyści chcieli uwiarygodnić jej postać i tak oto nasza bohaterka zaczęła walczyć o swojego synka z siostrą, ale to zdecydowanie za mało. Równie na pół gwizdka traktowane są inne wątki – Doug zaczyna pracę jako księgowy u swojego kolegi, Shane ma staż w policji, Andy romansuje z żonatą artystą a potem otwiera sklep z rowerami, a Silas boczy się na Nancy jak niedorozwinięty emocjonalnie 13-latek. I choć w tych historiach tkwił potencjał, nie zostały odpowiednio rozwinięte, lub gorzej – zostały poprowadzone w złą stronę. I jakby tego było mało, scenarzyści uparli się serwować nam ciągle ten sam irytujący schemat – Nancy rozwija swój plan mozolnie przez parę odcinków by w ciągu kilku minut wszystko runęło jak domek z kart. Aż człowieka coś bierze.


Same minusy? Na szczęście nie. Podobnie tak jak w poprzednim sezonie Doug i Andy dostarczali nam humoru na poziomie, szkoda jednak że ten drugi (mój ulubieniec) został tak okropnie olany przez scenarzystów i w większości odcinków przemykał gdzieś w tle. Miły był też powrót Heylii i Deana, ale i on nie został wykorzystany w 100%. W paru odcinkach poczułam stary klimat Trawki, gdzie ważniejsze były interakcje pomiędzy postaciami, a dilowanie było tylko tłem.
Na dzień dzisiejszy wciąż nie wiadomo, czy 7 sezon był finałem serii czy nie. Jak dla mnie, Showtime powinno zakończyć Trawkę i nie pogrążać Nancy i jej rodzinki jeszcze bardziej, bo wszystko wskazuje na to, że oglądanie 8 sezonu może zacząć być bolesne.


Ocena, nieco naciągana, ale niech będzie:
6-/10


Breaking Bad Sezon 4


Każdy sezon BB był dobry, ale to co scenarzyści wyczynili w 4 odsłonie historii Waltera White’a sprawia, że nie mogę napisać, że był dobry, bo nie był. Czwarty sezon Breaking Bad był bowiem REWELACYJNY. Zaczyna się jak u Hitchcocka – od trzęsienia ziemi… a raczej od morderstwa. A potem napięcie rośnie i rośnie. Atmosfera jest gęsta i ciężka i widz podskórnie oczekuje jakiegoś wybuchu i go dostaje… dosłownie.


Co mnie urzekło w tym sezonie to sposób rozwinęli się główni bohaterowie – Walter stopniowo przechodzi na mroczną stronę, świat narkotyków wyraźnie go pochłania; Jesse walczy z wyrzutami sumienia i zaczyna zatracać się w gotowaniu mety; Skyler przestaje być tylko żoną w tle, staje się silną kobietą robiącą wszystko by prawda dotycząca jej męża nie wyszła na jaw*; Hank stopniowo zaczyna się oswajać ze swoim kalectwem i rozpoczyna śledztwo, które może się dla niego skończyć tragicznie… A w tle jest równie ciekawie jak w pierwszym planie, prym w tym wiodą Gus i jego ochroniarz Mike, którzy kradną każdą scenę w jakiej się pojawią, a prawnik Saul Goodman wnosi do serii iskierkę humoru, tylko Marie nie miała nic ciekawego do roboty poza epizodem z kradzieżą łyżeczek, ale wtedy byłoby za dobrze. To chyba jedyny minus 4 sezonu, innych nie zauważyłam. A skoro minus jest malutki i nie wpływa znacznie na oglądanie, oceny nie zamierzam zaniżać i apeluję do każdego, kto jeszcze się z Walterem Whitem nie zapoznał – czas nadrobić zaległości!

10/10
(No nie mogło być inaczej:)

Gosiak


*Nancy Botwin powinna się od Skyler uczyć!


Komentarze (0) ||




Czy to bajka, czy nie bajka, myślcie sobie, jak tam chcecie vol. 3 || 23. października 2011 || 18:18:00



Zapraszam na trzecią część bajkowej serii. Dziś poza klasycznymi bajkami przedstawię tytuły mające z bajką po drodze, choć jednocześnie nie należące do kanonu klasycznych bajek. Miłego czytania!


Jaś i magiczna fasola

Nie kradnij, a jeśli już to trzymaj pod ręką siekierę.

Na ogół zaczynam od przedstawienia Disneyowskiej wersji, jednak ten tytuł nie doczekał się pełnometrażowej animacji wytwórni, tylko jakiejś krótkometrażówki, a szkoda. Jaś doczekał się własnego anime, jeśli ktoś jest zainteresowany, oto pierwsza część:


W 2010 roku na rynek DVD wyszła kolejna adaptacja tej bajki. Filmu nie widziałam, ale obsada jest niczego sobie, możemy zobaczyć m.in. Katey Sagal, Chloe Moretz, Christophera Lloyda, a olbrzym przemówia głosem Jamesa Earla Jonesa.


A na 15 czerwca 2012 roku zapowiedziany jest film Jack the Giant Killer. Tytuł jest (nic nowego) mroczną wariacją na temat bajki. Reżyserii podejmie się Bryan Singer, w głównego bohatera wcieli się Nicholas Hoult, a partnerować mu będą Stanley Tucci, Bill Nighy, Ewan McGregor, Ian McShane i Warwick Davis.


Królowa Śniegu


Bo prawdziwa miłość może trwać lata

Moja ulubiona baśń Andersena. Szkoda, że nie poszczycić się wieloma adaptacjami. Wg Wikipedii Disney planował stworzenie animacji bazującej na tym tytule, jednak wciąż jej nie otrzymaliśmy… z jednej strony szkoda, ale jeśli Królową Śniegu miałby spotkać los Małej Syrenki to nawet lepiej.


Po przedstawieniu tytułów czas przejść do wspomnianych we wstępie bajek, nie-bajek.
 

Piotruś Pan

I oczywiście, zaczynamy od Disneya – animacja z 1953 była bardzo udana, choć jeśli miałabym się czegoś doczepić, z pewnością byłoby to ugrzecznienie niektórych wątków. No ale to w końcu Disney :).


W 1991 powstał Hook wyreżyserowany przez Stevena Spielberga i był, co tu dużo pisać, jednym z gorszych filmów reżysera. Tytuł w ogóle nie uchwycił magii świata Nibylandii i całość utonęła w tanim efekciarstwie.  A skoro o tanim efekciarstwie mowa…
 

W 2003 roku powstała kolejna wersja książki Barriego. Niestety, całość jest tak kiczowata, że po zakończeniu seansu widz czuje ciężką niestrawność po tak wielkiej ilości słodkości bijącej z ekranu. Do natychmiastowego zapomnienia.
 

 

Śmieszne jest więc to, że filmem najbardziej przepełnionym klimatem Nibylandii jest Marzyciel z 2003 roku opowiadający nie o Piotrusiu Panie, a o jego autorze czyli J.M. Barriem. Tytuł z jednej strony razi naiwnością, ale łatwo przymrużyć na to oko i zapatrzyć się w śliczne zdjęcia ozdobione jeszcze piękniejszą muzyką skomponowaną przez Jana A.P. Kaczmarka.


 

Pisząc o Piotrusiu grzechem będzie nie wspomnieć o komiksowej serii stworzonej przez francuza Regisa Loisela. Historia składa się z sześciu albumów opowiada w jaki sposób Piotruś trafił do Nibylandii i aż dziw, że dotąd ich nie zekranizowano, bo biją na łopatki wszystkie dotychczasowe ekranizacje i wariacje na temat Piotrusia. W komiksie jest mrocznie i magicznie, okrutnie i bajkowo, wszystko zostało wyważone w odpowiednich ilościach z szacunkiem dla powieści. Polecam, ale tylko dorosłym czytelnikom.


Rozdział zakończę oficjalną kontynuacją Piotrusia czyli Piotruś Pan w czerwieni. Moim zdaniem książka dorównuje dziełu Barriego, a nawet je przewyższa. Podobnie jak we wspominanym wyżej komiksie Nibylandia jest zarówno mroczna jak i bajkowa, a pomysłowość i lekkość pióra autorki budzą podziw.


 

Alicja w Krainie Czarów


Uch, jak się szybko okazało, adaptacji, wariacji i nawiązań do książek Carrolla było tyle, że wybiorę tylko kilka przykładów, za zaczniemy od…
 

Disneya! Podejrzewam, że zaskoczenia nie ma :). Podobnie jak w przypadku Piotrusia udana bajka, ale jednocześnie fabularnie ugrzeczniona. No ale czego się po Disneyu spodziewać?


Jednym z ciekawszych filmowych wariacji jest Coś z Alicji Jana Švankmajera, który sprawia, że cała historia jest jeszcze bardziej surrealistyczna, co już samo w sobie jest nie lada wyczynem. Całość jest ciekawa i pomysłowa, ale jednocześnie trochę za ciężka i w pewnym momencie film zamiast bawić, zaczyna męczyć.


 

Także panie z grupy Clamp stworzyły swoją wersję Alicji i zatytułowały ją Fushigi no Kuni no Miyuki-chan (w szerszych kręgach znane jako Miyuki-chan in Wonderland). Manga składa się z jednego albumu podzielonego na 7 rozdziałów, każdy rozdział to inny świat do którego przenosi się bohaterka. Dwa pierwsze światy to clampowe wersje Krainy Czarnów i Krainy po Drugiej Stronie Lustra, pięć następnych to już odrębne historie. Co ciekawe, ostatni rozdział opiera się na… mandze X. Ach, ta skromność!


 

Nawiązania do Alicji występują też w pierwszej (i najpeszej*) części trylogii Matrix. Neo podąża za białym królikiem (tatuażem na ramieniu dziewczyny) i trafia do innego, prawdziwego świata. Warto też przypomnieć sobie słowa Morfeusza dającego bohaterowi wybór swojego dalszego losu: You take the blue pill, the story ends, you wake up in your bed and believe whatever you want to believe. You take the red pill, you stay in Wonderland and I’ll show you how deep the rabbit hole goes. W dalszych częściach nawiązań do Alicji nie stwierdzono.


Nagrodzone Oscarem anime Sen to Chihiro no Kamikakushi zostało przez krytyków szybko porównane do Alicji. Moim zdaniem nieco na wyrost, bo oba tytuły łączy tylko dziewczynka przenosząca się do innego świata, a takich historii przecież pełno (np. Narnia czy  Abarat). Niemniej warto się z tytułem zapoznać, gdyż to jedna z piękniejszych animacji stworzonych przez Miyazakiego.


W 2010 roku w kinach zadebiutował film w reżyserii Tima Burtona będący kontynuacją losów Alicji znanych z książki. Film miał przepiękne kostiumy i scenografię oraz rewelacyjną obsadę, lecz całość była nierówna, tak jakby Burton sam nie wiedział do kogo kieruje swój film. A szkoda, bo potencjał był.


 

Na sam koniec zostawiam moją najukochańszą wariację na temat Alicji czyli grę American McGee's Alice, która przedstawia dalsze, mroczne losy bohaterki. Gra była hitem i po 11 latach doczekała się kontynuacji zatytułowanej Alice: Madness Returns, która także została ciepło przyjęta, ale nie tak entuzjastycznie jak oryginał.


Czarnoksiężnik z Krainy Oz

I tutaj nie będę mogła zacząć od Disneya gdyż nigdy nie zainteresował się adaptacją książki  Lymana Franka Bauma. Nie można zacząć od Disneya, grzechem więc będzie nie zacząć od najsłynniejszej adaptacji tej książki czyli od musicalu z 1939 z Judy Garland w roli głównej. Co prawda, film obecnie trąci myszką (ach, ta kiczowata scenografia!), to mimo to doskonale się go ogląda głównie ze względu na piosenki z Over the Rainbow na czele. Ciekawostka – początkowo twórcy chcieli wyciąć piosenkę z filmu, gdyż uważali ją za nudną i niepasującą do całości. Na szczęście Over… została oszczędzona i przeszła do historii kina.
 

A niecałe 40 lat po Czarnoksiężniku z Krainy Oz powstał inny musical bazujący na książce. Mowa tu o The Wiz, gdzie w rolę Dorotki wcieliła się Diana Ross, a Strachem na wróble został… Michael Jackson! Film nie zebrał tak pozytywnych recenzji jak wersja z 1939 i obecnie mało kto o nim pamięta.


Amerykański pisarz Gregory Maguire stworzył książkowy prequel Czarnoksiężnika… zatytułowany: Wicked: Życie i czasy Złej Czarownicy z Zachodu i jak łatwo się domyślić, główną rolę gra tutaj zielonoskóra czarownica Elfaba. Książka odniosła sukces i doczekała się kontynuacji: Son of a Witch, A Lion Among Men oraz Out of Oz (w Polsce wydano tylko pierwszą część). Na kanwie pierwszego tytułu powstał słynny Broadwayowski musical, a od jakiegoś czasu mówi się o jego ekranizacji. Trzymam za nią kciuki!


W 2007 roku dla stacji SyFy powstał miniserial Tin Men bazujący na Czarnoksiężniku… W rolach głównych pojawili się Zooey Deschanel, Alan Cumming, Richard Dreyfuss oraz Neal McDonough. Tytuł został dobrze przyjęty przez krytykę (9 nominacji do nagrody Emmy w tym dla najlepszego miniserialu oraz wygrana statuetki dla Najlepszej charakteryzacji w miniserialu lub filmie telewizyjnym) i widzów.

Dobre przyjęcie Tin Mana zachęciło małe studio filmowe Palace/Imaginarium do stworzenia własnej wariacji o Oz i w taki oto sposób powstał film The Witches of Oz (a także minserial będący jego przedłużeniem o wycięte sceny). W obsadzie jedynymi znanymi nazwiskami byli znani z Władcy Pierścieni Sean Astin i Billy Boyd. Całość została od razu wypuszczona na DVD i nie zyskała zbytniej sympatii widzów co zaowocowało średnią ocen 4.3 na IMdB oraz na FilmWebie.


Filmowcy nie porzucają krainy Oz i na 2013 rok zaplanowana jest premiera filmu Sama Raimiego pt. Oz: The Great and Powerful, który będzie wyjaśniać jak tytułowy Czarnoksiężnik zyskał tak duże uznanie w magicznej krainie.  Obsada jak marzenie, zobaczymy - Jamesa Franco, Milę Kunis, Michelle Williams, Rachel Weisz oraz Zacha Braffa.
 

Na dziś tyle do następnej bajkowej odsłony!


Gosiak


Komentarze (2) ||




Czy to bajka, czy nie bajka, myślcie sobie, jak tam chcecie vol. 2 || 07. października 2011 || 20:18:00



I oto druga część zbioru bajkowych filmów. A zaczniemy od…


Piękna i Bestia

Bo pewnego dnia dorośniesz i to, co uważałaś za obrzydliwe nagle ci się spodoba :P

Bez wątpienia najsłynniejszą wersją Pięknej i Bestii jest ta Disneyowska. Animacja została obsypana nagrodami i nominacjami i zachwyciła zarówno krytyków jak i widzów, a scena tańca Belli i Bestii przeszła już do historii kina.


A tymczasem w zeszłym roku pojawiła się uwspółcześniona wersja bajki pt. Beastly z Alexem Pettyferem i  Vanessą Hudgens w rolach głównych. Film, podobnie jak omawiana w części pierwszej Dziewczyna w Czerwonej Pelerynie, powstawał w cieniu Zmierzchu i jest skierowany głównie dla jego fanek (fanów?), reszta będzie się zdecydowanie nudzić.


Piękna i Bestia gościła także jako serial w latach ‘80 na kanale CBS. Główne role zagrali Linda Hamilton i Ron Perlman. Jednak odtwórczyni głównej roli po 2 sezonie odeszła z serialu. Twórcy postanowili kontynuować serial bez Pięknej, co przyczyniło się do jego porażki – oglądalność z odcinka na odcinek była coraz mniejsza i tytuł ściągnięto po 16 odcinkach 3 sezonu. Ostatnio chodziła wieść, że nową wersję serialu chce stworzyć stacja The CW, co z tego będzie, zobaczymy.


Ostatnio chodziły także wieści o nowej, oczywiście mrocznej, wersji bajki za którą odpowiadać ma Guillermo Del Toro, co już nakazuje mi zainteresować się projektem. W rolę pięknej ma się wcielić Emma Watson. Jeśli chodzi o urodę, pasuje idealnie, gorzej z aktorstwem... ale może będzie lepiej niż w Potterach, pożyjemy, zobaczymy.  
 

Na sam koniec wspomnę o nietypowej, ale bardzo ważnej wersji bajki – King Kongu. W końcu film kończy się stwierdzeniem „Piękno zabiło Bestię”, co już samo w sobie jest ładnym nawiązaniem do baśni. Jak dotąd poza klasycznym King Kongiem z 1933 roku mogliśmy zobaczyć jeszcze 6 innych filmów z olbrzymią małpą w roli głównej, w tym dwie remaki.
 

Królewna Śnieżka


Bo mieszkanie z 7 facetami to nie zawsze coś złego!


I znowu zaczynamy od klasycznej animacji Disneya. Pomimo 74 lat na karku, film prawie się nie zestarzał (no, może poza wyglądem królewny, którą teraz ciężko uznać za piękną, a nawet za ładną), ale wszelkie minusy rekompensują rewelacyjne krasnoludki. Bo w końcu kto z nas nie śpiewał: „Hej-ho, hej-ho, do domy by się szło!”?


 

W 2001roku stacja Hallmark zaprezentowała swoją wersję bajki. W Śnieżkę wcieliła się Kristin Kreuk, a Złą Królową została Miranda Richardson. Film, jak dla mnie był okropnie denerwujący i kiczowaty, a krasnoludki reprezentujące kolory tęczy i dni tygodnia mnie dobiły. Raczej nie powrócę do tego tytułu.


O wiele ciekawiej prezentuje się Śnieżka dla dorosłych z 1997 roku. Jest mrocznie i ciekawie, szkoda tylko, że twórcy bardziej skupili się bardziej na postaci Złej Królowej (świetna Sigourney Weaver) niż Śnieżki… a właściwie to Lilliany :). Warto też wspomnieć, że nie uświadczymy tutaj krasnoludków, a górników i… nie będę pisać więcej bo to się o spoiler ociera. W każdym razie film jest ciekawą wariacją, dla fanów mrocznych bajek jak znalazł.


Śnieżka namiesza nam w kinach w 2012 i to ze zdwojoną siłą. W marcu zobaczymy nienazwany jeszcze film w reżyserii Tarsema Singha. Śnieżkę zagra Lily Collins, Złą Królową będzie Julia Roberts, księciem Armie Hammer, a ojcem głównej bohaterki Sean Bean (kolejny zgon do kolekcji?). Szczegóły fabuły nie są znane, możemy natomiast zobaczyć jak się będzie prezentować Śnieżka, Książę, Królowa i krasnoludki... jak dla mnie, strasznie kiczowato, ale może w ruchu będzie to wyglądać lepiej:)

 


 

A 1 czerwca 2012 będzie mieć premiera filmu Snow White and the Huntsman. Tu już jest nieco jaśniej – razem z Leśniczym (Chris Hemsworth), Księciem (Sam Claflin) i 7 krasnoludkami (m.in. Ian McShane, Bob Hoskins i Ray Winstone) Śnieżka(Kristen Stewart)  zorganizuje ruch oporu przeciw Złej Królowej (Charlize Theron). Zdjęcia obsady prezentują się ładnie, ale… dlaczego Królowa jest ładniejsza od Śnieżki?* Natomiast Leśniczy niczego sobie :).


Śpiąca Królewna

Poleje się krew, a potem przyjdzie facet!

I jak zwykle zaczniemy od Disneya. Jego wersja z 1959 nie przypadła mi do gustu, a szczególnie dlatego, że tytułowa bohaterka była tak naprawdę postacią drugoplanową, a pierwsze skrzypce grały trzy wróżki się nią opiekujące. Gdyby to był film o nich, w porządku, ale w tym przypadku jest to dla mnie duży i rażący minus, odbierający przyjemność oglądania.


W tegorocznym festiwalu Cannes jednym z kandydatów był film zatytułowany Sleeping Beauty. Opowiada on historię studentki Lucy (Emily Browning) podejmującej pracę w niezwykłym klubie erotycznym gdzie zostaje Śpiącą Królewną. Kiedy zasypia, klienci wykorzystują ją seksualnie. Dziewczynie wydaje się, że podoła zadaniu. Wkrótce jednak narasta w niej obsesyjna potrzeba poznania tego, co dzieje się z nią, kiedy śpi… Całość brzmi ciekawie, film z pewnością obejrzę, gdy tylko nadarzy się okazja.
 

Jakiś czas temu chodziły po sieci plotki o nowej wersji bajki z Hailee Steinfeld w roli głównej. Były też plany nakręcenia filmu o Złej Czarownicy czyli Maleficent. Czy powstawanie? Pożyjemy, zobaczymy.


Mała Syrenka


Poświecenie nie zawsze przynosi szczęście.

I kolejna wersja Disneya, której nie znoszę! Nie potrafię zrozumieć tego całego kultu Arielki, skoro jest postacią mało sympatyczną, tak jak, co tu dużo ukrywać, reszta świata przedstawionego w bajce. I do tego to przesłodzone zakończenie, od którego aż zęby zgrzytają. Zgrzyt, zgrzyt.
 

 

O wiele, wiele lepiej prezentuje się japońska wersja z 1975 roku. Tutaj nie ma słodzenia, jest równie smutno jak u Andersena, aż pod koniec seansu serce się ściska (jak byłam mała to nieraz szlochałam rzewnie na scenie skoku Mariny do oceanu). Jak ktoś jest zachęcony poniżej 1 część filmu. Jakość pozostawia wiele do życzenia, ale lepszy rydz niż nic. Można poszukać w sieci, może coś ładniejszego się znajdzie.


Do bajki o Małej Syrence nawiązuje także anime Hayao Miyazakiego pt. Ponyo. Tutaj mamy małą rybkę, która zaprzyjaźnia się z chłopcem Sōsuke i postanawia zostać człowiekiem. Oczywiście, zakończenie jest dobre, ale to anime skierowane dla najmłodszych więc nie mogło być inaczej.


 

Gosiak


*uważam, że Kristen Stewart jest ładna, ale z Charlize nawet nie ma szans :)


Komentarze (1) ||




arti-bomber | klaudyna | egg33 | jolcia90 | amelka-ami | Mailing